Dmitriy Panto
Pierwsza wojna światowa (1914–1918) była największym epokowym doświadczeniem dla całego świata, a zwłaszcza dla Europy. Miliony zabitych i zmarłych wskutek chorób i głodu, tysiące zniszczonych budynków oraz zmieniający się sposób prowadzenia wojny (rozwój sprzętu wojskowego: czołgi, lotnictwo oraz broń chemiczna) – wszystko to skutkowało gigantycznymi zmianami na mapie świata oraz w umysłach ludzi. Prowadzone działania wojenne zmuszały setki tysięcy osób do porzucenia swoich domostw i szukania schronienia w bezpieczniejszych miejscach. Polacy byli nie tylko czynnymi uczestnikami tego konfliktu po każdej z wojujących stron, ale też ofiarami zarówno działań wojennych, jak i decyzji politycznych.
Wskutek decyzji carskich władz wojskowych setki tysięcy mieszkańców Królestwa Kongresowego [a przede wszystkim mieszkańców ziem dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego – dop. red.] musiało w połowie 1915 r. opuścić swoje domy. Polacy zamieszkujący gubernie: łomżyńską, suwalską, lubelską, płocką i siedlecką, zostali skierowani w głąb imperium rosyjskiego. Zapoczątkowana ewakuacja miała charakter masowy. Na Syberię i do Azji Środkowej ewakuowani, tzw. bieżeńcy, dotarli na przełomie 1915 i 1916 r. Warto przypomnieć, że według obliczeń badaczy, wśród Polaków mieszkających w imperium rosyjskim pod koniec I wojny światowej było ok. 1,5 miliona bieżeńców, ok. 100 tys. jeńców wojennych, ponad pół miliona wojskowych, ok. 300 tys. przesiedleńców i ok. 3 tys. zesłańców.

Bieżeńcy, którzy lawinowo ruszyli na Syberię, Kaukaz i do Azji Środkowej, nie dostawali od państwa właściwego wsparcia. Droga, którą musieli pokonać była często wielkim chaosem i improwizacją. Wiele osób chorowało i umierało w jej trakcie. Pomieszczenia, w których mieli zamieszkać albo zatrzymać się na jakiś czas wędrujący Polacy nieraz w ogóle nie były przystosowane do takiego celu. Udręką było również uczucie niepewności i tymczasowości tej wędrówki. Stan psychiczny wędrujących był często fatalny.
Wobec nieudolności państwa, został w Rosji powołany do życia m.in. Centralny Komitet Obywatelski. Od pierwszych dni wojny działało też Polskie Towarzystwo Pomocy Ofiarom Wojny. Przy parafiach katolickich, do których kierowali się bieżeńcy, funkcjonowały towarzystwa charytatywne. Filie Centralnego Komitetu Obywatelskiego działały we wszystkich większych miastach oraz węzłach komunikacyjnych. Na terenie Kazachstanu i Azji Środkowej – m.in. w Kokczetawie, Pietropawłowsku, Taszkencie czy Samarkandzie. Organizacje charytatywne „podzieliły” między siebie poszczególne kierunki działania: Centralny Komitet Obywatelski skupił się na pracy w mniejszych miejscowościach i wsiach, Polskie Towarzystwo Pomocy Ofiar Wojny – w większych miastach, zaś katolickie towarzystwa charytatywne działały przy parafiach i większych wspólnotach wierzących.
Polskich jeńców wojennych kierowano na południe, skąd – w mniemaniu władz – trudniej było uciec. Podczas wojny od 50 do 100 tys. polskich żołnierzy walczących po stronie państw centralnych trafiło do rosyjskiej niewoli. Przetrzymywano ich w specjalnie zbudowanych obozach. Wspomnienia uwięzionych w nich Polaków dobitnie ilustrują warunki, w których musieli przebywać: „Troicki obóz ciągnie się na przestrzeni około trzech kilometrów. Graniczy z jednej strony ze stepem, z drugiej – spada ku dwom dużym arikom (źródełkom – dop. red.)…[…] Tymczasem nadeszła zima [1916 r. – dop. aut.], ostra jak na Turkiestan i przykuła obdartych żołnierzy do baraków i prycz. Na 600 ludzi w baraku było zazwyczaj 60 par obuwia możliwego do użycia. […] Niemniej fatalny był stan w dziale bielizny. […] Często znajdowali się ludzie zupełnie bez bielizny”. Jeńcy mieli możliwość otrzymywania przekazów finansowych albo paczek. Dodatkową pomocą służyły im agendy Czerwonego Krzyża (np. Centralny Komitet do spraw Jeńców Wojennych). Musieli jednak pracować, między innymi w rolnictwie i na budowach, często również wykonywali swoje wyuczone zawody.

Przybycie tak wielkiej ilości Polaków na tereny Azji Środkowej gwałtownie zmieniło oblicze polskiej diaspory, która licznie zamieszkiwała te tereny od XIX w. Miejscowe wspólnoty dostały nowe możliwości praktykowania języka, tradycji i wiary katolickiej, co bez wątpienia wpłynęło na ich samoświadomość oraz przebudzenie polskiej tożsamości narodowej. Nagły kontakt z rodakami umocnił słabnące więzi z krajem, co w perspektywie kilku lat wpłynęło na decyzje o powrotach milionów Polaków zza Uralu do niepodległego kraju. Administrator apostolski Syberii ojciec Gerard Piotrowski OFM, naoczny świadek tych procesów, tak wspominał ten okres:
„…masowa fala katolików przyszła na Syberię po wybuchu wojny europejskiej w roku 1914. We wszystkich miastach i wsiach syberyjskich pojawiły się tysiące jeńców wojennych austriackich i niemieckich, a wśród nich ogromna ilość Polaków z Galicji, Poznańskiego, Pomorza i Śląska. Podczas gdy jeńcy narodowości niepolskich czuli się na Syberii zupełnie obcymi, to jeńcy polskiej narodowości prawie wszędzie napotkali liczne i dobrze zorganizowane kolonie polsko-katolickie, w życiu których wzięli niezwłocznie udział. Życie kulturalne i religijne katolików na Syberii zostało zasilone współudziałem i pracą tysięcy Polaków. A jak żywym było to tętno, świadczą akty założenia wielu towarzystw polskich, albo też odnowienie świątyń Pańskich, a nawet, budowy nowych kościołów (np. w Taszkencie, w Turkiestanie) we wszystkich zakątkach Syberii. Oprócz jeńców wojennych, przybyło w tym czasie mnóstwo ludzi cywilnych, tak zwanych „bieżeńców”, którzy uciekali na wschód z terenów polskich najdotkliwiej spustoszonych wojnami albo też byli wysiedlani przymusowo przez rząd rosyjski. Ci przyjechali z żonami i dziećmi i wielu z nich osiedliło się na Syberii na całe życie”.

Wśród najważniejszych polskich organizacji powstałych po rewolucji lutowej 1917 r. był Polski Komitet Narodowy na Syberię i Rosję. Większość polskich organizacji funkcjonowała do 1920 r. Część ich członków wyjechała z Syberii wraz z V. Dywizją Syberyjską, reszta zaś, wraz z pozostałymi Polakami, w ramach repatriacji lat 1921–1924.
Codzienność bieżeńców była trudna. Na obcym sobie terenie, często słabo albo wcale nie znając języka rosyjskiego, musieli poradzić sobie i zarobić na przetrwanie. Większe ośrodki miejskie były przepełnione, ratunku trzeba było szukać w oddalonych syberyjskich bądź azjatyckich wsiach. W najcięższej sytuacji znalazły się dzieci i osoby starsze.

Ferdynand Goetel wspomina jedną z historii typowych dla bieżeńców tego okresu:
„Na nasze zapytanie opowiedział krótką, zwyczajną historię „bieżeńcy”. Wzięty rodzicom przez kozaków w guberni lubelskiej, przewieziony do Mińska i trzymany tam trzy miesiące, dostał się wreszcie na pociąg, który go dowiózł do Andiżanu. Z Andiżanu wzięła go na wieś „soldatka” [żona zmobilizowanego rezerwisty], u której pracował półtora roku na utrzymanie”.

Przygotowania do powrotu Polaków rozpoczęły się jeszcze w trakcie trwania wojny. Po wybuchu rewolucji lutowej proces ten był kontynuowany, jednak początek rosyjskiej wojny domowej zastopował go. Dopiero we wrześniu 1921 r., po przyjeździe na Syberię delegacji polskich władz, rozpoczął się proces repatriacji. Drogę prawną do jego przeprowadzenia otwierał Traktat Ryski (Traktat pokoju między Polską a Rosją i Ukrainą, podpisany w Rydze dnia 18 marca 1921 r.). Według tego dokumentu wszystkie osoby narodowości polskiej dostały możliwość powrotu do Polski i uzyskania polskiego obywatelstwa.
Dzięki nowemu statusowi prawnemu Polaków stała się możliwa ich masowa repatriacja, trwająca w latach 1921–1924. Masowość tego przedsięwzięcia wymagała od polskich i sowieckich władz ścisłej kooperacji oraz jasnych procedur. W związku z tym utworzono komitety ewakuacyjne (na terenach które są przedmiotem rozważań w tym szkicu) – SIBEWAK dla obszaru Syberii, i KIREWAK dla Azji Środkowej. Składały się one z mniejszych, gubernialnych komitetów ewakuacyjnych (GUBEWAK), które miały za zadanie współpracować z centralnym komitetem ewakuacyjnym w Moskwie (CENTREWAK) oraz z komitetami w Kijowie (UKREWAK) i Mińsku (BELEWAK).
Osoby pragnące wrócić do Polski musiały złożyć komplet dokumentów, w których udowadniały swą więź z Polską i polskością. Mógł to być paszport, metryka urodzenia, legitymacja wojskowa, legitymacje członkowskie organizacji polskich, zaświadczenia ze szkół polskich, fakt znajomości języka polskiego. Często przedkładano też zaświadczenia podpisane przez trzy osoby, poświadczające fakt przynależności danego repatrianta do narodowości polskiej. Nieraz wystawiali je proboszczowie miejscowych parafii katolickich. Jak widać, poświadczenie polskości nie zawsze było proste, zwłaszcza że w trakcie wojny domowej część osób utraciła cały swój majątek (w tym dokumenty) i kilkakrotnie zmieniała miejsce zamieszkania. Według instrukcji SIBEWAKU, największą wagę miały dokumenty wydane przed rewolucją 1917 r., zaś dokumenty z okresu rewolucji i wojny domowej podlegały dodatkowej weryfikacji. Pewnym problemem również było dostarczenie do komitetu ewakuacyjnego fotografii, która była potrzebna do wklejenia w kwestionariusz, ponieważ wówczas nie we wszystkich miejscowościach byli fotografowie. Według tej instrukcji, po wydaniu zgody na ewakuację, osoba powinna była w ciągu sześciu miesięcy opuścić teren Rosji Sowieckiej. Często, wobec braku dokumentów oraz analfabetyzmu osób ubiegających się o repatriację, ich interesy reprezentował miejscowy proboszcz katolicki. Warto podkreślić, że repatriacja Polaków bardzo mocno wpłynęła na kościół katolicki na Syberii i Azji Środkowej, ponieważ większość parafii opustoszała, zwłaszcza że z możliwości powrotów do ojczyzny skorzystali również księża katoliccy pracujący za Uralem.

Warto pamiętać, że repatriacja Polaków została przeprowadzona również w warunkach panującego wówczas w Rosji głodu. Te wszystkie fakty powodują pewne problemy w badaniach nad powrotami z terenu Azji Środkowej. Np. w każdym obwodzie kwestią repatriacji zajmował się inny urząd, który w inny sposób określał repatriujących się, wprowadzając dodatkowe zamieszanie. Na równi z Polakami do swoich ojczyzn wracali Litwini, Łotysze, Estończycy, Niemcy i Austriacy.
Systematyczny proces repatriacji z terenów Azji Środkowej rozpoczął się w lipcu 1921 r. W tym okresie przez punkty KIREWAKU codzienne przejeżdżało od 1 do 2 tys. osób. Kierownictwo KIREWAKU zwracało uwagę na potrzebę częstej dezynfekcji punktów oraz transportów. W miejscach, w których gromadzili się powracający bieżeńcy, oprócz szerzenia się chorób zakaźnych, rozkwitał rozbój i kradzieże. W celu u zapobieżenia przestępstwom, zapewnienia pożywienia i środków dezynfekcji, potrzebny były finanse, których brakowało. Kolejnym problemem był podział kompetencji. Na linii KIREWAK – miejscowe organy władz dochodziło do spięć i nieporozumień, co wpływało na płynność i ciągłość repatriacji.
Proces ewakuacji w terenie wyglądał w następujący sposób: organy milicyjne bądź administracyjne poszczególnych powiatów i guberni sporządzały spisy polskich obywateli zamieszkujących dany obszar, potem na podstawie dokumentacji sporządzano listy bieżeńców podlegających repatriacji do Polski. Warto podkreślić, że przed podpisaniem stosownych umów międzypaństwowych oraz wydaniem instrukcji w sprawie repatriacji, zalecano miejscowym organom nie przyjmować indywidualnych podań Polaków. Według tej instrukcji, rejestracja jeńców wojennych i cywilnych na terenie Azji Środkowej miała wyglądać następująco: każda osoba rejestrująca się powinna była przedstawić dowód osobisty, legitymację z miejsca służby wojskowej. Żonaci mieli też dostarczyć metrykę ślubu oraz metryki urodzenia dzieci. Rejestrujący mieli za zadanie sprawdzić wiarygodność dokumentów i na ich podstawie stwierdzić obywatelstwo danego jeńca. Następnie wypisywano w dwóch egzemplarzach świadectwo; jeden egzemplarz zostawał u osoby ewakuującej się, drugi zaś w urzędzie. W zależności od urzędu i guberni, sporządzano mniej lub bardziej szczegółowy wykaz. Np. Zeszyt do rejestracji bieżeńców – Polaków za 1922 r. powiatu kokczetawskiego zawierał następujące informacje: imię i nazwisko, wiek, tymczasowe miejsce zamieszkania, stałe miejsce zamieszkania oraz dokumenty, na podstawie których przeprowadzono rejestrację. Uzyskane prawo do repatriacji, którą uniemożliwiłaby choroba lub inne zdarzenie losowe, nie pozbawiało repatrianta możliwości powrotu do Polski w późniejszym okresie.
Zarówno jeńcy wojenni jak i bieżeńcy mogli liczyć na zapomogi finansowe od państwa, jednak ci pierwsi dostawali ją od miejscowych komisariatów wojennych w wymiarze 64 rubli miesięcznie, przy czym ogólna kwota wypłat na jedną osobę nie mogła przekroczyć 1 500 rubli, zaś w przypadku bieżeńców – zapomogę wypłacał CENTREWAK, i to tylko w wyjątkowych sytuacjach, takich jak pogrzeb, urodzenie dziecka czy choroba. Resztę zapomogi CENTREWAK wydawał w naturze.
Inżynier Witold Lebiedziński, bieżeniec, tak zapamiętał swoją podróż z Azji do Polski:
„Wyruszyliśmy w drogę do kraju w dniu 7 września 1921 r. pełni najlepszych nadziei, nie przeczuwając, ile trudów, cierpień i zawodów nas czeka… […]. Podróż naszego eszelonu zaczęła się bardzo pomyślnie. Jechaliśmy, jak na ówczesne warunki przy rozstroju taboru kolejowego, dosyć prędko i po pięciu dniach dojechaliśmy do Taszkentu, zabrawszy po drodze wagony z rodakami repatriantami z Czarżuju, Samarkandy i Czerniajewa. Dopiero Taszkent zatrzymał nas przeszło tydzień. Tam uformowano z wagonów z wygnańcami długi pociąg specjalny, zaczęto go „aprowidować” i załatwić różne formalności. Trwało to dosyć długo, ale wreszcie opuściliśmy Taszkent. Zapasy żywności, jakie wydały nam władze sowieckie na drogę, były bardzo mizerne i mogły zaledwie na kilka dni starczyć, i miały być w dalszej drodze uzupełniane. Nikt zresztą na sowieckie zapasy nie liczył, każdy, wyjeżdżając w podróż, zaopatrzył się w żywność. […] Po odjeździe z Taszkentu prędko bardzo zaczęły się udręki. Tempo podroży uległo zwolnieniu. Zaczęły się długie, kilkudniowe postoje pociągu na każdej większej stacji. Mówiono nam, że to z powodu braku parowozów, których stan na kolejach rosyjskich był wówczas istotnie rozpaczliwy. Było jak, się okazało, lekarstwo na długie postoje, trzeba było okupywać się służbie kolejowej darami w postaci mąki, kaszy, owoców suszonych itp., ale długa podróż, jaka nas jeszcze czekała, nakazywała wielką oszczędność w używaniu zabranych zapasów. […] Tymczasem surowa jesień coraz dotkliwej dawała się we znaki w miarę naszego zbliżania się do chłodnych orenburskich okolic. Wagony były niezaopatrzone i mało przydatne do takiej podróży. Nie były to „ciepłuszki”, a zwyczajnie towarowe wagony, o ścianach pełnych szpar i dziur, niezaopatrzone w piecyki. Trzeba było w drodze uszczelniać ściany wagonów, starać się o piecyki, szykować się na przyjęcie zimy. Eszelon nie był zupełnie zaopatrzony w opał. […] Tymczasem podróż zaczęła wyczerpywać siły osób słabszych. Zaczęły się choroby, pogrzeby tych, których siły nie wytrzymały trudów ciężkiej drogi. […] Wreszcie dnia 7 listopada 1921 r. popołudniu, w dwa miesiące akurat od wyjazdu z Aszchabadu, dojechaliśmy do jednej z odległych stacji moskiewskiego węzła kolejowego, położonej o 10 wiorst od stolicy czerwonej Rosji”.

Kolejnym etapem była droga z Moskwy do Polski, która zajmowała następne tygodnie. Tygodnie trudów i niepewności. Po powrocie do Polski przed repatriantami stawały nowe problemy, bowiem trzeba było na nowo organizować sobie życie w niepodległym kraju. W okresie od kwietnia 1921 po czerwiec 1924 r. z terenów ówczesnego już Związku Sowieckiego repatriowało się ponad 1 mln 100 tys. osób.
dr Dmitriy Panto, kustosz dyplomowany, Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
Literatura:
Korzeniowski M., Mądzik M., Tarasiuk D., Tułaczy los. Uchodźcy polscy w imperium rosyjskim w latach pierwszej wojny światowej, Lublin 2007;
Korzeniowski M., Centralny Komitet Obywatelski na Syberii w latach 1915–1918, w: Syberia w historii i kulturze narodu polskiego, red. nauk. A. Kuczyński, Wrocław 1998;
Grabski W., Zabko-Potopowicz A., Ratownictwo społeczne w czasie wielkiej wojny, w: Polska w czasie wielkiej wojny (1914–1918), t. 2, Warszawa 1932;
Polacy w Turkiestanie w okresie wojny światowej, Warszawa 1931;
Островский Л., Поляки в Западной Сибири (1890–1930-е гг.), Новосибирск, 2011;
Нам И., Национальные меньшинства Сибири и Дальнего Востока в условиях революции и Гражданской войны (1917–1922 гг.), Томск 2008;
Недзелюк Т., Римско-католическая церковь в 1881–1917 гг., Новосибирск 2001;
Ханевич В., Католики в Кузбассе (XVII–XX вв.): очерк истории, материалы и документы, Кемерово 2009


