20 września do Białegostoku przybyli sowieccy dowódcy, których wojska w tym czasie oblegały Grodno. W stolicy przedwojennego województwa białostockiego oczekiwali ich tymczasowi gospodarze tego miejsca – dowódcy Wehrmachtu . Obie strony udały się więc na spotkanie do najbardziej charakterystycznego miejsca w Białymstoku, czyli do Pałacu Branickich, pełniącego do 1939 roku rolę siedziby Urzędu Wojewódzkiego. W czasie rozmów obie strony uzgodniły zasady opuszczenia miasta przez Wehrmacht i wejścia do niego Armii Czerwonej. Ustalono, że oficjalne przekazanie Białegostoku nastąpi dwa dni później. Niekiedy można spotkać się z informacją, iż w czasie tych rozmów Niemcy i Sowieci skupili się nie tylko na kwestii Białegostoku, ale i innych terenów zajętych przez Wehrmacht, a mających przypaść Sowietom.
23.08.1939. Dzień, który dał początek wojnie
Mówiąc o wybuchu II wojny światowej, myśli się zwykle o wrześniu 1939 roku. Szczególną uwagę poświęca się dniom 1 i 17 września, czyli odpowiednio niemieckiej i sowieckiej agresji na Polskę. Jednak nikt nie wie, jak potoczyłyby się wypadki, gdyby nie wydarzenia, które rozegrały się w nocy z 23 na 24 sierpnia 1939 roku w Moskwie. To wtedy bowiem zapadły najważniejsze decyzje, których bezpośrednią konsekwencją były dwie agresje na Rzeczpospolitą. Nie ma więc błędu w stwierdzeniu, że tak naprawdę wojna zaczęła się w sierpniu…
05.04.1940. Do Charkowa po śmierć – pierwsze transporty polskich jeńców ze Starobielska
5 kwietnia 1940 roku obóz w Starobielsku opuściła pierwsza grupa jeńców. Proces ten powtarzał się aż do 12 maja, a sytuacja za każdym razem wyglądała niemal identycznie. Najpierw NKWD ogłaszało listę osób, które miały opuścić mury obozu. Następnie spakowani jeńcy byli transportowani na stację kolejową, a pociąg, którym jechali docierał do Charkowa. Stamtąd przewożono ich ciężarówkami do więzienia wewnętrznego w Obwodowym Zarządzie NKWD. Odbierano im rzeczy, na które wypisywano odpowiednie kwity, a następnie zamykano w celach, w których spędzali od kilku godzin do nawet 1-2 dni. Wieczorami kilkuosobowe grupy jeńców wyprowadzano z cel i prowadzono do kolejnych pomieszczeń. Tam po sprawdzeniu danych osobowych i skrępowaniu rąk mordowano ich strzałem w kark. Proces był zorganizowany w taki sposób, że jeńcy wyprowadzeni z cel i oczekujący na dalszy rozwój wypadków słyszeli padające strzały, wiedząc jaki los spotkał ich i ich kolegów. Ciała pomordowanych ładowano na ciężarówki i nocami zakopywano w masowych grobach w Piatichatkach (dziś część Charkowa).
10.02.1940. – Przyszli o świcie… po raz pierwszy
Wczesnym rankiem 10 lutego 1940 roku w wielu tysiącach domów znajdujących się na Kresach Wschodnich i części Polski centralnej rozległo się głośne pukanie do drzwi. Rozpoczynała się właśnie pierwsza z czterech akcji deportacyjnych organizowanych i przeprowadzanych przez Sowietów. Ich pierwszym celem stali się pracownicy służby leśnej oraz osadnicy wojskowi i cywilni. Co jednak charakterystyczne, na Wschód mieli oni trafić wraz ze swoimi rodzinami. Trójki operacyjne NKWD dobijające się do domów przedwojennych polskich obywateli, były zwiastunem nadciągającej tragedii setek tysięcy niewinnych osób. Wydarzenia z lutego 1940 roku były ogromnym zaskoczeniem, gdyż od początku okupacji we wrześniu 1939 roku Sowieci nie przeprowadzili tak wielkiej akcji represyjnej.
30.11.1939 Gdy Dziadek Mróz nie sprzyjał – początek wojny zimowej
30 listopada 1939 roku, bez wypowiedzenia wojny, Armia Czerwona rozpoczęła atak na Finlandię. Sowiecka propaganda zaznaczała, że to przede wszystkim odpowiedź na fińskie prowokacje i ostrzelanie przez fińskich żołnierzy wsi po sowieckiej stronie granicy. Prawda była jednak inna – to Sowieci ostrzelali własne terytorium, by zdobyć pretekst do ataku. Na Kremlu nie spodziewano się, jaką kompromitacją okaże się decyzja o wojnie. Co więcej, Wiaczesław Mołotow, ludowy komisarz spraw zagranicznych ZSRS, miał ponoć zapewniać, że w dniu urodzin Stalina (18 grudnia) wypije na cześć swojego wodza koktajl w zdobytych Helsinkach. Koktajle rzeczywiście były Sowietom bardzo chętnie dostarczane, ale były to koktajle Mołotowa, czyli butelki zapalające, którymi Finowie atakowali sowieckie czołgi. Ich nazwa, stworzona przez fińskich żołnierzy, miała być odpowiedzią na zapewnienie komisarza ZSRS.
06.09.1944. Reforma rolna PKWN
Wojna jeszcze trwała, a Armia Czerwona oczekiwała na przedpolach walczącej Warszawy. Mimo to, nowe, komunistyczne władze Polski przystąpiły do wprowadzania kluczowych reform dla kształtu przyszłej Rzeczpospolitej. Jednym z nieodłącznych haseł komunizmu była wspólnota i kolektywizacja. W Związku Sowieckim już od lat istniały spółdzielcze kołchozy oraz państwowe sowchozy, które były jednym z symboli sowieckiego państwa. Polacy, którzy stopniowo trafiali pod władzę Kremla, obawiali się, że taki los może spotkać również ich gospodarstwa. Szczególny lęk przed takim obrotem spraw odczuwali ci, którzy już w latach 1939-1941 żyli pod sowiecką okupacją. Jednak polscy komuniści postanowili zadziałać w nieco inny sposób…
14.08.1941. Nim zakwitły czerwone maki – powstanie tzw. armii Andersa
Generał Sikorski chciał, by na czele polskich wojsk w Związku Sowieckim stanął generał Stanisław Haller, kuzyn bardziej znanego generała Józefa Hallera. Jednak jesienią 1939 roku trafił on do sowieckiej niewoli i ślad po nim zaginął. Dziś wiemy, że został zamordowany w Zbrodni Katyńskiej wiosną 1940 roku, a jego ciało spoczywa w charkowskich Piatichatkach. Nieświadomy tego Sikorski musiał zmienić swoje plany. Na nowego dowódcę wytypował przebywającego wówczas w niewoli na moskiewskiej Łubiance gen. Władysława Andersa. Po niemal dwóch latach spędzonych w więzieniach i więziennych szpitalach Anders wyszedł na wolność. 10 sierpnia został mianowany przez Sikorskiego dowódcą Armii Polskiej w ZSRS.
15.07.1943. „Składam uroczystą przysięgę ziemi polskiej…”
Wiosną 1943 roku w Sielcach nad Oką, na terenie Związku Sowieckiego, rozpoczęto formowanie 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Na jej czele postawiono płk. Zygmunta Berlinga (późniejszego generała). Sowieci, przystępując do formowania nowej polskiej jednostki, dążyli do jak najszybszego wykorzystania jej na froncie w celach propagandowych.
22.06.1941. Koniec nowym początkiem – niemiecka agresja na Związek Sowiecki
O godzinie 3.15 na Związek Sowiecki spadły pierwsze w tej wojnie bomby i pociski. A za ich wystrzeleniem stał nie kto inny jak dotychczasowy sojusznik Stalina – Niemcy. Wehrmacht przystąpił do realizacji planu „Barbarossa”, czyli ataku na Sowietów. W tę letnią noc sojusz dwóch totalitaryzmów dobiegł końca. Nawiązana niespełna 2 lata wcześniej współpraca okazała się być tylko chwilowa. Jedni i drudzy już od dawna zdawali sobie z tego sprawę, a wojna między nimi była tylko kwestią czasu…
Jednak, gdy czas już nadszedł, okazało się, że Sowieci są całkowicie zaskoczeni. Armia Czerwona rozpoczęła szybki odwrót na wschód. Latem 1941 roku niemiecki Blitzkrieg znowu okazał się skuteczny. Sowieckie władze ze Stalinem na czele były równie zdziwione, jak ostrzeliwani znienacka czerwonoarmiści. Na Kremlu szybko zdano sobie sprawę, że Sowieci sami tej wojny nie wygrają. Potrzebowali nowego sojusznika.
02.05.1945 Biało-czerwona nad Berlinem
To właśnie na pamiątkę opisanych wyżej wydarzeń 2 maja obchodzimy jako Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Jak jednak doszło do tego, że „biało-czerwona” miała szansę załopotać nad stolicą III Rzeszy? I czy po upływie tylu lat wiemy dziś wszystko na temat tamtych wydarzeń? Wiosną 1945 roku wojna w Europie zmierzała ku końcowi. Po kilkunastu dniach walk o niemiecką stolicę 2 maja Berlin skapitulował, choć ostatni, najbardziej fanatycznie niemieccy żołnierze i uzbrojeni cywile stawiali dalszy opór. Jednak zdobycie Berlina było dla Niemiec silnym ciosem, zaś dla atakujących wojsk – sukcesem militarnym i politycznym. Miasto zostało zdobyte przez Armię Czerwoną oraz 1. Armię Wojska Polskiego. Dla Polaków, których kraj najpierw częściowo, a potem w całości znajdował się pod niemiecką okupacją był to moment wyjątkowy. Niestety, niezwykle bolesny był fakt, że to nie oni byli głównymi triumfatorami, a Sowieci, którzy 6 lat wcześniej wspólnie z Niemcami doprowadzili do wybuchu wojny i zajęli ponad połowę terytorium Polski. Mimo to, widok biało-czerwonej flagi, która o świcie 2 maja załopotała na berlińskiej Kolumnie Zwycięstwa, musiał mieć ogromne znaczenie dla polskich żołnierzy.












