
ZSRS – nowe rozdanie
Lata 80. XX w. – ostatnie momenty istnienia Związku Sowieckiego. Dla państwa nad Wołgą był to czas licznych zmian i przetasowań, również w kremlowskiej „wierchuszce”. W listopadzie 1982 r. zmarł wieloletni przywódca sowieckiego państwa, Leonid Breżniew, a stanowisko Sekretarza Generalnego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego zajął Jurij Andropow, dotychczas stojący na czele Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB). Jego rządy nie trwały jednak długo. Andropow zmarł w lutym 1984 r. Następnym, który stanął na czele ZSRS był Konstantin Czernienko, ale rządził on jeszcze krócej niż jego poprzednik. Zmarł w marcu 1985 r.
Takie nagłe i częste zmiany na czele nie były korzystne dla pogrążonego w kryzysie gospodarczym państwa, którego relacje z Zachodem ulegały ciągłemu pogorszeniu. Ratunkiem miało okazać się wybranie na nowego genseka stosunkowo młodego Michaiła Gorbaczowa. W momencie wyboru na to stanowisko miał on zaledwie 54 lata, co czyniło go najmłodszym członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego partii i wyróżniało spośród większości wiekowych już „towarzyszy”.
W ciągu pierwszych miesięcy swoich rządów Gorbaczow wprowadził kilka istotnych reform. Pierwszym posunięciem nowego sekretarza było uskorienije, czyli „przyspieszenie” mające rozruszać zastygłą po latach rządów Breżniewa sowiecką gospodarkę. Drugim krokiem była słynna pierestrojka, czyli szeroko rozumiana „przebudowa”. W jej ramach wprowadzono m.in. głasnost (jawność), mającą zapewnić transparentność działań sowieckich władz. Jak się jednak wkrótce okazało, czym innym były deklaracje, a czym innym rzeczywistość, która szybko zweryfikowała piękne słowa. A papierkiem lakmusowym stała się elektrownia atomowa w Czarnobylu na Ukrainie.
Czarnobyl – siła poza kontrolą
W 1966 r. Rada Ministrów Związku Sowieckiego podjęła uchwałę o budowie nowych elektrowni jądrowych w kraju. Jedna z nich miała powstać na terenie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Niemal natychmiast rozpoczęto badania terenowe mające na celu znalezienie konkretnego miejsca. Po sprawdzeniu szesnastu lokalizacji w trzech obwodach republiki ostateczny wybór padł na obszar znajdujący się ok. 4 km od wsi Kopaczi nad rzeką Prypeć w obwodzie kijowskim.
Prace budowlane ruszyły na początku 1970 r. Zaczęto jednak nie od samej elektrowni, ale od budowy miasta Prypeć, mającego stać się miejscem zamieszkania pracowników elektrowni. Po dwóch latach do użytku oddano pierwsze domy, zaś w 1979 r. Prypeć uzyskała prawa miejskie. Do tego czasu w mieście wzniesiono kilkanaście szkół i ponad dwadzieścia sklepów. Mieszkańcy mogli korzystać także z kina, centrum kultury i parku rozrywki.
Jeśli chodzi o samą elektrownię, to pod koniec 1975 r. pracę rozpoczął pierwszy blok energetyczny, w 1978 – drugi, w 1981 – trzeci, a dwa lata później – czwarty. To właśnie ostatni z nich miał okazać się tym pechowym.
Jednak do pierwszych problemów w elektrowni doszło w bloku pierwszym. We wrześniu 1982 r., po przeprowadzeniu konserwacji, w czasie próbnego rozruchu reaktora miało miejsce zniszczenie przewodu paliwowego i awaryjne pęknięcie kanału paliwowego. Doprowadziło to do deformacji grafitowego stosu rdzenia, a to spowodowało przedostanie się do atmosfery znacznych ilości substancji radioaktywnych, które skaziły okolice. Było to jednak jedynie preludium do tego, co kilka lat później wydarzyło się we wspomnianym, pechowym bloku czwartym.
W Czarnobylskiej elektrowni atomowej (…) nastąpiła awaria
25 kwietnia 1986 r., w związku z pracami konserwacyjnymi, w Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej wyłączono blok czwarty. Jednocześnie, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, chciano przeprowadzić testy licznych urządzeń, w tym dodatkowego awaryjnego systemu zasilania. Rozpoczęto go w godzinach nocnych.
Pierwszym etapem było obniżenie mocy reaktora z nominalnych 3600 MW do 700-1000 MW, co udało się to osiągnąć po upływie doby – pięć minut po północy 26 kwietnia moc spadła do 720 MW. Jednak po kolejnych dwudziestu minutach było to już 500, a zaraz potem zaledwie 30 MW. Pracownicy elektrowni zdołali jeszcze chwilowo i nieznacznie zwiększyć moc, ale zaraz potem nastąpił kolejny jej spadek, co doprowadziło reaktor do całkowitej niestabilności. Nieświadomi tego stanu rzeczy kontynuowali test, odcinając dopływ pary do turbin reaktora. Spowodowało to nagły, niekontrolowany skok mocy, spotęgowany dodatkowo wadliwymi prętami kontrolnymi.
W rezultacie o godzinie 1:24 doszło do wybuchu wewnątrz reaktora. Zaraz potem nastąpiła druga, znacznie większa eksplozja, która zniszczyła budynek bloku czwartego oraz wysadziła pokrywę ochronną reaktora (ważyła ona 1200 ton). W rezultacie do wnętrza dostało się powietrze, które spowodowało zapłon kilku ton grafitu. W tym momencie na zewnątrz zaczął wydobywać się radioaktywny słup dymu, pary i pyłów, który osiągnął nawet 10 km wysokości.
Katastrofa elektrowni i katastrofa polityczna
Bezpośrednio w wyniku eksplozji śmierć poniosły dwie osoby. Jednak był to jedynie początek. W kolejnych dniach i tygodniach liczba ofiar zaczęła gwałtownie rosnąć. Na miejsce katastrofy niemal natychmiast zaczęli bowiem przybywać strażacy. Nie byli jednak przygotowani do działań w skażonym terenie, a ponadto nikt nie poinformował ich o rzeczywistym źródle pożaru. Wielu z nich zmarło wkrótce w wyniku choroby popromiennej. W kolejnych tygodniach do pracy w Czarnobylu skierowano również inne osoby, w tym górników, którzy również przypłacili swoje poświęcenie życiem.
W czasie, kiedy na terenie elektrowni prowadzono akcje gaśniczą i zabezpieczającą, Kreml stanął przed pytaniem o kroki polityczne, które należało podjąć. Gorbaczow, poinformowany o katastrofie, wolał wstrzymać się z przekazaniem tych wieści społeczeństwu. Z jednej strony mogłoby skutkować to paniką, a z drugiej ukazałoby kolejne słabości sowieckiego państwa. Przez pierwsze godziny po katastrofie starano się więc tuszować całą sprawę na tyle, na ile to było możliwe. Jednak skutki wybuchu były zbyt poważne. 27 kwietnia w Prypeci ogłoszono ewakuację mieszkańców. Mimo to, nie informowano ich o rzeczywistej skali zagrożenia i zapewniano, że wkrótce wrócą do domów. W następnych dniach ewakuacja objęła jednak kolejne miasta i wsie.
Do prawdziwego przełomu doszło 28 kwietnia. Nad ranem pracownicy elektrowni atomowej w Forsmark w Szwecji (ok. 140 km na północ od Sztokholmu) wykryli zwiększone promieniowanie. Początkowo myśleli, że doszło do awarii w ich własnej elektrowni. Jednak prowadzone w następnych godzinach badania wykluczyły taką możliwość. Ich wyniki jednoznacznie wskazywały na południowy wschód jako miejsce, z którego nadszedł radioaktywny opad. Wobec milczenia Moskwy szwedzkie władze starały się więc wywrzeć na nią nacisk. Czyniły to zarówno drogą dyplomatyczną, jak i poprzez zorganizowanie wieczornej konferencji prasowej, w której szwedzka minister energii skrytykowała Kreml za milczenie. Do gry weszła również Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej. W końcu 28 kwietnia o godzinie 21 sowiecka agencja TAAS poinformowała:
W elektrowni jądrowej w Czarnobylu doszło do wypadku. Uszkodzony został jeden z reaktorów jądrowych. Podejmowane są działania mające na celu usunięcie skutków wypadku. Udzielana jest pomoc ofiarom. Powołano komisję rządową.
W Polsce pierwsze informacje dotyczące wydarzeń z Czarnobyla pojawiły się dopiero 30 kwietnia (!) i brzmiały jeszcze mniej niepokojąco:
W Czarnobylskiej elektrowni atomowej, położonej 130 km na północ od Kijowa, nastąpiła awaria (…) W chwili obecnej sytuacja radiacyjna (…) została ustabilizowana.
To nie pierestrojka, a Czarnobyl zniszczył Związek Sowiecki…
Mimo pierwszych informacji o katastrofie sowieckie władze wciąż dążyły do jak najmniejszego eksponowania tego tematu. W całym kraju kontynuowano przygotowania do święta 1 maja i brano udział w paradach. W Kijowie pierwszomajowa manifestacja została zorganizowana na polecenie samego Gorbaczowa. Gensek dopiero 14 maja, ponad dwa tygodnie po katastrofie, poinformował o wydarzeniach z Czarnobyla.
Zapowiedziana głasnost okazała się mrzonką. W sytuacji, kiedy ludzie potrzebowali „jawności” jak mało kiedy, Kreml zamilkł. Po latach Gorbaczow bronił swoich ówczesnych decyzji, twierdząc, że Kreml nie ukrywał i nie zatajał żadnych informacji. Po prostu, oni również nie znali całej prawdy o wydarzeniach nad Prypecią.
Jednak zewnętrzna i wewnętrzna krytyka, która spadła na Moskwę wiosną 1986 roku, jeszcze bardziej podkopała pozycję ZSRR na arenie międzynarodowej. Sam Gorbaczow twierdził, że to właśnie katastrofa w Czarnobylu, a nie jego reformy, były przyczyną rozpadu sowieckiego państwa.
Piotr Bosko


