
To historia, o której słyszało wielu. To historia, która na początku wywołuje uśmiech na twarzy. To historia o psie, który w specjalnym skafandrze wyruszył w kosmos, na „podbój przestrzeni”. Jednak wystarczy spojrzeć na szczegóły tej misji, jej skutek, a nawet same założenia… Wtedy wszystko nabiera nowego znaczenia, a w miejscu uśmiechu pojawia się żal.
Zimna wojna na każdym froncie
Okres zimnej wojny zapoczątkowany w latach 40. XX w. to czas ciągłych napięć i rywalizacji pomiędzy Związkiem Sowieckim i Stanami Zjednoczonymi. Zmagania te obejmowały m.in. budowę swoich stronnictw oraz wzmacnianie ich siły militarnej. Rozwój armii i jej wyposażenia był widoczny zarówno na lądzie, morzu, pod wodą i na niebie. Jednak kolejnym, zupełnie nowym frontem okazała się przestrzeń kosmiczna. Oba państwa przystąpiły więc do szybkiego podboju kosmosu. Za jego początek uznaje się dzień 4 października 1957 r., gdy Sowieci wysłali na orbitę Ziemi pierwszego sztucznego satelitę – Sputnika 1.
Kolejny miesiąc, kolejny krok
Sukces sowieckich naukowców zmotywował do szybszego działania specjalistów w Stanach Zjednoczonych. Amerykańska opinia była zaskoczona, a politycy przerażeni. Należało działać i to szybko oraz skutecznie. Jednak sukces Sputnika dodał skrzydeł i samym Sowietom. Następnym celem Moskwy, już od jakiegoś czasu, było wysłanie na orbitę okołoziemską żywego stworzenia. Teraz na fali sukcesu chciano to osiągnąć jak najszybciej. Do tej pory w loty kosmiczne wysyłano, zarówno w ZSRS jak i USA, różne zwierzęta. Psy, szympansy, myszy… Część lotów kończyła się sukcesem, a zwierzęta całe i zdrowe wracały na ląd. Niestety, znacznie częściej dochodziło jednak do tragedii, a zwierzęcy kosmonauci ginęli jeszcze w czasie lotu, przy lądowaniu lub tuż po nim. Żadne ze zwierząt nie dotarło jednak dotąd na orbitę Ziemi. Teraz miało się to zmienić.
Do lotu Sowieci przygotowywali dziesięć psów, które poddawano kolejnym próbom i testom. W pierwszej kolejności postanowiono przyzwyczaić je do przebywania w ciasnym pomieszczeniu. Ich ruchy zostały ograniczone do minimum, natomiast czas trwania próby wzrastał i wzrastał, osiągając finalnie okres dwudziestu dni. Następnie badano odporność psów na hałas, przyspieszenie czy wibracje, czyli całkowicie naturalne zjawiska występujące w czasie lotu w kosmos.
Po tych próbach grupę potencjalnych kosmonautów ograniczono do sześciu psów. Tym razem zostały one poddane zmianie temperatur, ciśnienia oraz zawartości tlenu i dwutlenku węgla. Po tym etapie zwierzęta zaczęto przyzwyczajać do specjalistycznego urządzenia umożliwiającego wypróżnianie w czasie lotu.
Naukowcy biorący udział w projekcie sporządzili raport dotyczący reakcji każdego z psów na przeprowadzone próby badawcze. Wg wyników zwierzęciem, które osiągnęło najlepsze wyniki, a do tego miało już doświadczenie w lotach eksperymentalnych, była suczka Albina. Jednak była ona ulubienicą naukowców, którą traktowano jako już zasłużoną dla nauki. Dodatkowo, nieco wcześniej Albina się oszczeniła i nie chciano oddzielać jej od młodych. Te czynniki spowodowały, że na główną kandydatkę do lotu wybraną dwuletnią Kudriawkę (Kędziorkę), której tuż przed lotem nadano imię Łajka.
Lot… i koniec
3 listopada 1957 r. o godzinie 7:30 czasu moskiewskiego z kosmodromu Bajkonur wystartowała rakieta Sputnik 8K71PS. Na jej szczycie umieszczono satelitę Sputnik 2, w której już od 31 października znajdowała się Łajka. Od samego początku zdawano sobie sprawę, że pies nie przeżyje tej misji. Nie zakładano powrotu Łajki, a na pokładzie nie zamontowano żadnych urządzeń mających to umożliwić. Szacowano, że będzie ona żyła około 10 dni. Wtedy automat miał podać jej zatrutą karmę.
Wg oficjalnej wersji podanej przez sowieckie władze i powtarzanej przez lata Łajka miała żyć jeszcze kilka dni po starcie, czyli zgodnie z tym, co zakładano. Tak naprawdę była martwa już po kilku godzinach lotu.
Po starcie tętno psa osiągnęło trzy razy wyższą wartość niż w stanie spoczynku. Unormowało się po dotarciu w przestrzeń kosmiczną, ale zajęło to znacznie więcej czasu niż normalnie. Ponadto, w kapsule, w której przebywała Łajka, wzrosła wilgotność, a temperatura osiągnęła 40 stopni Celsjusza. To właśnie przegrzanie oraz silny stres spowodowały, że między czwartą a siódmą godziną lotu, gdy Sputnik wykonywał czwarte okrążenie wokół Ziemi, funkcje życiowe Łajki zanikły… 14 kwietnia 1958 r., po wykonaniu 2570 okrążeń wokół Ziemi, Sputnik 2 spłonął w atmosferze.
Prawdziwa historia, bez masek
Założenia misji i jej przebieg oraz skutek pokazują wprost, że los Łajki był od początku przesądzony. Nie jest to jedyny, choć najbardziej znany przykład zwierzęcia, które poniosło śmierć w imię postępu. Takie sytuacje do dziś wywołują dyskusje na temat ceny, jaką za rozwój nauki i techniki płacą niewinne stworzenia. Nie da się pominąć znaczenia i roli tych lotów. To przecież dzięki nim w kosmos mogli polecieć w końcu i ludzie. Pozostaje natomiast pytanie, czy w sytuacji, gdy podbój kosmosu przez człowieka nie byłby powiązany z „zimną wojną” i rywalizacją, a wszelkie badania zyskałyby dzięki temu więcej czasu, ofiar nie byłoby znacznie mniej?
Piotr Bosko


