Logo Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku
Logo Centrum Mieroszewskiego
Logo Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku
szukaj - search

Pokaż więcej wyników

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
"><font style="vertical-align: inherit
"><font style="vertical-align: inherit
Logo Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku
Logo Centrum Mieroszewskiego
Logo Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku
szukaj - search

Pokaż więcej wyników

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
"><font style="vertical-align: inherit
"><font style="vertical-align: inherit
Logo Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku
Logo Centrum Mieroszewskiego
szukaj - search

Pokaż więcej wyników

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
"><font style="vertical-align: inherit
"><font style="vertical-align: inherit

Małe narody syberyjskie – odrodzenie i walka o przetrwanie

7/04/2026

Ewa Nowicka-Rusek

Powszechna jest potrzeba zachowania tożsamości, poczucia przynależności do określonej, odrębnej grupy etnicznej/kulturowej. Współczesny świat zachodniego kręgu kulturowego oparty jest na tożsamości narodowej, a te zbiorowości etniczno-kulturowe, które pragną sobie zapewnić w nim godne miejsce, robić to muszą przez wywalczenie sobie statusu narodu. Z tego rodzaju dążeniami mamy obecnie do czynienia na wszystkich kontynentach.

Małe, czasem bardzo małe narody żyjące na olbrzymim obszarze Syberii z różnym skutkiem walczą o przetrwanie, zarówno jako odrębne kulturowo społeczności, jak i na płaszczyźnie trwania indywidualnej tożsamości etnicznej. Wśród tych zbiorowości, z którymi zetknęłam się w trakcie długoletnich badań terenowych na Syberii, szczególnie ważne miejsce zajmują Buriaci – stosunkowo liczny (w sumie około miliona osób!!!), mongolskojęzyczny lud żyjący na ogromnym terenie od pobrzeża Bajkału do rozległych stepów północnej Mongolii. Buriatom udało się zachować, odrodzić i zrekonstruować wiele elementów tradycji i jednocześnie zbudować nowoczesną formę ambitnego, wykształconego we współczesnych uniwersytetach, twórczego społeczeństwa. Postaram się ukazać kilka podstawowych mechanizmów, które składają się na proces budowania tej imponującej współczesnej buriackości. Można je streścić sformułowaniem: tradycja odnaleziona, wynaleziona i wykreowana.

Tradycja odnaleziona, wynaleziona i wykreowana

Bez wątpienia każda kultura w ciągu istnienia zbiorowości ulega zmianom: pewne elementy traci, innym nadaje nowy sens, inne wreszcie rozbudowuje według nowych wzorców, często zaczerpniętych z obcych tradycji, z którymi nastąpiła styczność. Poza tym coraz większe znaczenie dla procesu odrodzenia i wzrastania kultur tradycyjnych mają świadome i celowe działania ze strony rozwijających się i wzrastających liczebnie intelektualnych elit tych zbiorowości, które tu nazywamy mianem małych narodów. To te elity tworzą kulturę narodową syntetyzującą wielość tradycyjnych kultur regionalnych. Grupy te świadomie sięgają do historycznej wiedzy o zanikających (lub już zanikłych) wątkach kultury, wykazujących regionalną specyfikę. Przywracają do życia oparte na elementach przeszłości nowoczesne, zrozumiałe i akceptowalne dla dzisiejszego człowieka treści kulturowe. Te grupy czynią wysiłki na rzecz trwania zagrożonego języka etnicznego zbiorowości i pogłębiania wiedzy na temat historii etnicznej. W ten sposób język buriacki i wiedza historyczna o dziejach grupy stają się podstawą trwania etnicznej zbiorowości i indywidualnej tożsamości buriackiej. Szczególnie ważnym kryterium buriackości staje się znajomość i kult wybranych, zrekonstruowanych tradycyjnych elementów etnicznej kultury, które przyjmują rolę symboli etnicznej tożsamości całej grupy.

W ostatnich dekadach spadku efektywności międzypokoleniowego przekazu kultury etnicznej widać wzrost wagi nowych środków przekazu kulturowego, które cieszą się ogromną atrakcyjnością. Są to Festiwale, widowiska i kulturowe imprezy publiczne oddziałujące na rzecz wspólnoty narodowej. Poczucie tej wspólnoty wzmacnia się poprzez używanie w ich trakcie języka narodowego, a różne elementy zorganizowanego działania budują własną, buriacką wizję historii. Przedstawię obecnie dwa festiwale etniczne: „Jordyńskie Igrzyska” wśród Buriatów Zachodnich w roku 2000 i w Noc Jochora stolicy Republiki Buriacja w 2012 oraz w 2013 r. Oba zorganizowane są w dużym stopniu wokół buriackiego tańca w kręgu. Oba były przedmiotem osobistej obserwacji terenowej.

„Jordyńskie Igrzyska” roku 2000

Fotografia przedstawia 3 mężczyzn kładących kamyki na szczycie góry
Szamani na szczycie Góry Jorda w 2000 r. składają ofiary („kapią”) podczas Igrzysk Jordyńskich. Fot. E. Nowicka-Rusek

W lipcu roku 2000 wśród  Buriatów Zachodnich, którzy zachowali archaiczne, szamanistyczne wątki, opartej na więziach rodowych kultury buriackiej, odbył się w pobliżu zachodniego brzegu Bajkału festiwal kulturowy nazwany Jordyńskimi Igrzyskami od nazwy góry Jord. Organizatorzy odnowionej imprezy kulturowej w 2000 r. byli przekonani, że Jordyńskie Igrzyska są wiernym odtworzeniem zbiorowego, dawnego, społecznie ważnego buriackiego sakralnego święta o charakterze szamanistycznym. Podczas współczesnych Jordyńskich Igrzysk zaplanowano większość wydarzeń, o których wspomina się w dokumentach historycznych, co w gruncie rzeczy stanowi istotę festiwalu.

O wschodzie słońca lipcowego ranka Jordyńskie Igrzyska zaczęły się od modłów miejscowych szamanów, którzy wygłaszali na górze Jord modlitwy, prosząc o błogosławieństwo dla rozpoczynającego się festiwalu. Rozpalili ogień, obnosząc dokoła góry Jord chadaki, duże płótna (30 metrów szerokości z buriackimi świętymi napisami).

Kulminacyjnym momentem Jordyńskich Igrzysk jest jochor tańczony zbiorowo wokół góry Jord. Ludzie spontanicznie zbierają się i z czasem rozpoczyna się regularny taniec w kręgu. Uczestnicy trzymają się za ręce, ale nie jest łatwo zachować dyscyplinę i w co jakiś czas tu i ówdzie krąg się przerywa – uczestnicy puszczają ręce sąsiadów, gdyż albo robi się za ciasno, albo niektórzy wychodzą z kręgu, gdyż tracą poczucie wagi obrzędu i jego charakteru sakralnego.

Obecna realizacja tańca daleko odbiega od ginącego wzoru tradycji. Buriacki etnograf Matwiej N. Changałow, do słów którego odnoszą się organizatorzy festiwalu, tak opisywał w 1908 r. taniec po kole, wiązany z symboliką polowania z nagonką: „Narodowy taniec chararha (zbiorowy taniec w kręgu) dzieli się na trzy części: pierwsza, kiedy tańczący tworząc krąg i trzymają się za ręce i w tym czasie poruszają się powoli zgodnie z kierunkiem słońca i śpiewają przeciągłe pieśni. Drugi etap polega na zbliżeniu się tańczących do siebie, splecionymi rękami machając w górę i w dół. W tym czasie pieśń staje się mniej przeciągła i śpiewana jest głośniej. Trzeci etap: tańczący stoją bardzo blisko siebie, z łokciami pod kątem prostym i wszyscy razem skaczą do góry. Tańczą tak do zmęczenia”.

W 2000 r. ta sekwencja była mniej ściśle przestrzegana. W środku kręgu stał w dawnych czasach Tobszi (głowa rodu lub szaman) oraz jego pomocnicy Gazarszi. Taniec zaczynać powinni, według słów buriackiego uczonego, starzy mężczyźni i stare kobiety, tak samo jak naczelnicy rodu albo szamani rozpoczynają polowanie z nagonką. Okrzyki i ruch zacieśniający koło jest porównywany do zachowania podczas takiego polowania. Taniec był kiedyś tańczony przez ok. 6–7 dni, ale potrzeba było co najmniej 700 osób, żeby otoczyć kręgiem górę. Gdy zjeżdżało się dużo ludzi, 2−3 tysiące osób, obrzędy trwały przez kilka dni, a taniec jochor był tańczony wokół wzgórz w dzień i w nocy.

Dwaj mężczyźni w tradycyjnych strojach z instrumentami na scenie
Występ muzyczny podczas Igrzysk Jordyńskich w 2000 r. Fot. Wojciech Połeć

W roku 2000, poza tańcem podczas Igrzysk, odbywały się tradycyjne buriackie zawody śpiewaków i recytatorów świętych tekstów, między innymi fragmentów buriackiego eposu „Geser”. Równocześnie można było oglądać tradycyjne buriackie spektakularne zawody sportowe: strzelanie z łuku, zapasy (walki trzech mężów!!!), wyścigi konne – przeprowadzane w malowniczym krajobrazie zachodniego brzegu Bajkału. Szeroko został rozbudowany także konkurs buriackiej piękności – dangina. Młode kobiety przedstawiały swoistą treść buriackiej koncepcji żeńskiej urody, atrakcyjności, wdzięku. Zawiera ona nie tylko walory estetyczne konkretnej osoby, ale także jej sposób ubrania, zachowania się w ważnych dla buriackiej kultury sytuacjach. Jest to między innymi umiejętność powitania i pozdrowienia gości, umiejętność przedstawienia się w kategoriach przynależności rodzinnej i rodowej.

Te formuły, dziś starannie przestrzegane, pokazują więź z tradycją, ale w dzisiejszych warunkach niosą treści jednoczenia w jeden naród buriacki zbiorowości rodowych. W świadomie ułożonym programie Jordyńskich Igrzysk pojawiają się wszystkie podstawowe elementy kulturowe opisywane jako charakterystyczne dla Buriatów jako narodu, tworzące kulturowy kanon, zbudowany z markerów buriackiej kultury, które w różnych proporcjach spotykamy na wszystkich buriackich festiwalach kulturowych.

Pierwsze Jordyńskie Igrzyska ponoć odbyły się sto lat temu, choć nie można się odwołać do precyzyjnych, historycznych dowodów. Możemy tu zaobserwować klasyczny przypadek „invented tradition” (tradycję wymyśloną, wytworzoną). Dzisiejsze Igrzyska Jordyńskie niewątpliwie stanowią twórcze nawiązanie do wybranych dawnych, lub raczej uznanych za dawne zwyczajów. Dawniej, jak się głosi, Igrzyska odbywały się regularnie raz – wiosną lub  dwa razy w roku – wiosną i jesienią. Po odnowieniu w 2000 r. miały być powtarzane co 4 lata, w praktyce odbywają się dość nieregularnie.

Fotografia przedstawia widok z góry na równinę, na której widać łańcuch stojących obok siebie ludzi
Zdjęcie ze szczytu Góry Jorda pokazujące tańczących Jochora. Fot. Wojciech Połeć

W roku 2010 festiwal odbył się w dużo mniejszej skali między innymi z powodu sporów między szamanami co do terminu festiwalu (właściwej kwadry księżyca). W 2013 r. Jordyńskie Igrzyska przeprowadzono z większym rozmachem.

Igrzyska Jordyńskie w coraz większym stopniu są przedstawiane nie tylko jako wydarzenie buriackie, ale jako wydarzenie międzyetniczne, jednoczące ludy centralnej Azji, a przede wszystkim rdzenne narody Syberii.

Noc Jochora, Ułan Ude 2012 r.

Kolejnym festiwalem, tym razem otwarcie odwołującym się w nazwie do buriackiego tańca zbiorowego, jest Noc Jochora. Lokalizacja potwierdza ogólnoburiacki charakter imprezy. 13 i 14 lipca 2012 r. na centralnym stadionie Ułan Ude miała miejsce jubileuszowa, Noc Jochora, piąta edycja dwudniowego festiwalu, która odbywała się z ramach krajowego programu „Buriacja – ogrom wrażeń” Ministerstwa Kultury Republiki Buriacji. Program ten wskazuje na kierunek polityki etnicznej władz.

Zwracającą uwagę cechą Nocy Jochora jest absolutny porządek, dobra organizacja i ustawowy zakaz picia alkoholu w jakiejkolwiek postaci, co na terenie Federacji Rosyjskiej jest wyjątkowo rzadkie przy tego rodzaju okazjach. Zakaz jest odgórny (pochodzi od władz Republiki Buriacja), ale uczestnicy podkreślają, że jego przestrzeganie jest elementem dumy narodowej, a sposób zachowania się ludzi, którzy na Noc Jochora przychodzą, wynika z psychologicznej i społecznej selekcji uczestników, dokonującej się samorzutnie. Widzimy grupy znajomych, którzy się tu umówili na spotkanie, a także osoby, które się witają, spotykając znajomych przypadkowo. Atmosfera jest radosna, przyjacielska; za Michaelem Herzfeldem nazwałabym ją intymnością kulturową.

Wielką rolę podczas Nocy Jochora odgrywa najważniejszy narodowy teatr Buriacji „Bajkał”.  Na scenie odbywają się występy, ukazujące nie tylko sam jochor, ale również wszelkiego typu twórczość buriacką – utwory stworzone i wykonywane przez buriackich artystów, pochodzących z różnych obszarów etnicznej Buriacji. We wszystkich opisach, tekstach reklamujących Noc Jochora wymienia się najwybitniejszych buriackich wykonawców, których można na festiwalu zobaczyć i usłyszeć. Uczestnicy festiwalu, poza biernym odbiorem występów artystycznych, mają też sami jochor tańczyć. Znaczna część czasu festiwalu jest poświęcona nauce tańca: konkretnych kroków, sposobu poruszania rękami, postawy ciała w określonych momentach tańca, na tańczeniu zbiorowo w kole. Na estradzie organizatorzy, orkiestra i zespół taneczny pokazuje kroki, ruchy splecionych rąk i całego ciała. Niektórzy, włącznie z małymi dziećmi, ubrani są w stroje buriackie.

Plakat informujący w 2012 r. o dacie festiwalu (12–13 lipca) sugeruje, żeby panie ubrały się w obuwie na płaskim obcasie i zapewnia, że tańca łatwo się nauczyć. To ostatnie sugeruje, że część Buriatów nie zna szczegółów tańczenia jochora lub nie rozumie sensu tańczenia w kręgu. W różnych miejscach stolicy Republiki Buriackiej widniały zachęty do uczestnictwa w świętowaniu wspólnego tańczenia: „Jochor należy traktować „jako taniec, jako żywe działanie, jako hobby i swoisty sposób rekreacji – wchodzi w nasze codzienne życie. Z głębin wieków jochor wnosi magiczną siłę przyciągania. Raz nauczywszy się tego tańca, nigdy nie zapomnisz jego rytmicznego ruchu”.

Fotografia grupy ludzi w kolorowych strojach na scenie
Zdjęcie zespołu ludowego na scenie nieudanych Igrzysk Jordyńskich w 2010 r. Fot. Wojciech Połeć

Festiwal jest żywym wydarzeniem, przyciąga uwagę przede wszystkim dzięki swojemu etnicznemu kolorytowi. Tym razem przyjechali śpiewacy spoza Republiki (czyli spoza Federacji Rosyjskiej) z Wewnętrznej Mongolii w Chinach i z samej Mongolii, gdzie od lat dwudziestych XX w. mieszka spora populacja Buriatów, którzy po rewolucji uciekali za granice Rosji w obawie przed skutkami akcji kolektywizacyjnej.

Większość osób znajdujących się na sztucznej trawie stadionu bierze aktywny udział w tańcu. Do kręgów wchodzą sami artyści, którzy z bliska instruują tancerzy, pokazując właściwe kroki i ruchy opisywane przez dawniejszych etnografów, co pokazuje jak się świadomie sięga do wiedzy naukowej i jak świadome działanie kreuje nową formę tradycji. Część tańczących dobrze zna kroki, inni mylą się, ale uczą się ich z zaangażowaniem. Wśród uczestników panuje atmosfera gorliwości, dążenia do nauczenia się i stosunkowo mniej ważna staje się faktyczna znajomość kroków niż sama chęć ich nauczenia się oraz fakt przebywania razem we wspólnym dążeniu do zaznaczenia swojej kulturowej specyfiki. Na koniec festiwalu prowadzący wznoszą ze sceny triumfalne okrzyki, które powtarzają uczestnicy z podniesionymi rękami. Pada ze sceny wezwanie: „Buriaci naprzód!”, które wszyscy podchwytują.

Interesującym elementem nauki tańczenia jochora jest pokazywanie kroków, rytmów, melodii i tempa przez poszczególne grupy plemienne i zarazem terytorialne. W 2012 r. tańczony był jochor Buriatów zakamieńskich (z obszaru zachodniego – okolice jeziora Chubsuguł), Echirytów (mieszkających głównie na zachód od Bajkału, w Buriackim Okręgu Ust-Ordyńskim i częściowo na wschodnim brzegu jeziora), Buriatów barguzińskich (zamieszkałych głównie na północnowschodnim brzegu Bajkału i w dorzeczu rzeki Barguzin), a także jochor Buriatów wschodnich – choryńskich (z rejonu kiżyngijskiego Republiki Buriacja). Wszystkie kroki tego tańca są stosunkowo łatwe do powtórzenia, ale rytm i rodzaj motoryki różni się bardzo w wykonaniu poszczególnych grup plemiennych. Po szybkim i energicznym jochorze Echirytów następuje skacząco-podrygujący jochor barguziński, następnie najszybszy – z krokiem bieganym – jochor zakamieński, a po nim powolny, spokojny, flegmatyczny taniec Buriatów Chori, któremu towarzyszy przeciągła pieśń.

Na scenie dwie osoby (mężczyzna i kobieta), ubrane w stroje narodowe, na zmianę po buriacku i po rosyjsku zapowiadają, wymieniając pochodzenie terytorialno-plemienne poszczególnych form tańca, i opisują poszczególne wersje jochorowego kroku. Tańczący z jednakowym zaangażowaniem i werwą angażują się w kolejno inicjowane różne wersje tańca. Fakt tańczenia przez wszystkich zebranych jochora w stylu poszczególnych grup rodowo-plemiennych należy rozumieć jako przejaw głębokiej przemiany sensu tańca w życiu społecznym Buriatów i nowego, jednoczącego sensu nadawanego jego wykonywaniu. Podziały rodowo-plemienne, mimo że zaznaczają się w życiu codziennym choćby poprzez sposób przedstawiania się przy poznaniu się, nie stanowią już jedynego, a – twierdziłabym stanowczo – najważniejszego oparcia dla identyfikacji. Jest się dziś Echirytem, należy się do określonego rodu z plemienia Chori, ale przede wszystkim jest się Buriatem.

Noc Jochora, Ułan Ude 2013 r.

W lipcu 2013 r. również odbył się dwudniowy festiwal Noc Jochora, który okazał się jeszcze bardziej atrakcyjny niż ten sam festiwal w roku poprzednim. Przedstawicielka teatru „Bajkał” mówiła w powitaniu po rosyjsku: „Wy wszyscy wiecie że jochor to ważny taniec narodowy, jest częścią naszej kultury”. Znacznie silniej wyraziły się w 2013 r. tendencje do budowania ponadplemiennego patriotyzmu buriackiego, a także do wspierania wspólnoty ogólnomongolskiej. W tym przypadku zaznaczyła się bardzo głęboka przemiana w zakresie zasięgu promowanej wspólnoty.  Wspólnota wszechburiacka okazała się bezwzględnie najistotniejsza. Jest ona jednak tym razem odniesiona do wspólnoty wszechmongolskiej. Drugi dzień festiwalu wyraźnie zmierzał ku formie festiwalu wszystkich ludów mongolskojęzycznych. W skład ogłaszanej etnicznej Mongolii wchodzą: Chałcha Mongolia, Wewnętrzna Mongolia, Buriacja, Kałmucja, i część Tuwy, w której – choć jest tureckojęzyczna – dominuje buddyzm, ta sama jak w Buriacji gospodarka, a także staromongolskie pismo. Są to istotne cechy kulturowe, które ją łączą z Buriatami. Wykonywany repertuar ma charakter bardzo zróżnicowany: obok powszechnie lubianych piosenek sprzed kilkudziesięciu lat, pojawiają się stare pieśni ludowe, choć ich aranżacja bywa zdecydowanie nowoczesna. Muzyczny zakres produkcji jest w dużym stopniu unowocześniony, wszyscy wykonawcy jednak zdecydowanie wplatają we współczesną muzykę elementy tradycji ludowej, łącząc je w etno-rock, etno-disco lub etno-rap.

Plakat przedstawiający grupę ludzi w tradycyjnych, kolorowych strojach wschodniego typu
Plakat dużego formatu (reklama) na ulicy Ułan Ude reklamujący Nocj Jochara z występem Chamag Mongol z 2013 r. Fot. Wojciech Połeć

O ile w 2012 r. konferansjerka odbywała się zarówno w języku buriackim jak i rosyjskim, o tyle w 2013 znakomita większość zapowiedzi wykonana była w bardzo bogatym języku buriackim i z wielkim humorem przez artystę starszego pokolenia Gunzen-Norbo Gunzynowa  pochodzącego z Kiżyngi. Dzięki temu festiwal nabrał wyjątkowego blasku w odbiorze osób posługujących się językiem buriackim. Osoby dobrze znające język buriacki podkreślały subtelność humoru i wspaniałą kompetencję w zakresie form językowych u prowadzącego. Czasami zwracał się do publiczności po rosyjsku. W delikatny sposób żartował z tych młodych Buriatów, którzy pozdrawiali się po rosyjsku mówiąc: „O, pierwszy Buriat który mówi po rosyjsku, o, to zuch!”, i zaraz potem: „O, drugi mówi też po rosyjsku, ale dogadaliśmy się, że potem przejdziemy na buriacki tak?” Sytuacja została przez doświadczonego artystę rozegrana bardzo dyskretnie i dowcipnie. To, że osoba buriackiej narodowości nie znała buriackiego języka, stawało się w ten sposób jawne.

Prowadzący zapowiada, że na miejscu zebrała się cała etniczna Buriacja: „Projekt Chamag Mongoł [jest] unikalny, jedna historia, jeden los, jedno gorące serce. Przedstawiam naszych wysokich gości z Tuwy, Kałmyki, Mongolii Wewnętrznej, Mongolii i naszej Republiki”. Następnie zapowiadane są kolejne występy, śpiewana tradycyjna pieśń o ałtarganie, „roślinie, która ma tak długie korzenie, że przetrwa najgorsze warunki, mrozy, okresy bez wody, bez słońca, i tak przetrwa naród buriacki”. Ałtargana – drobna, niepozorna roślina stepowa, stała się symbolem narodu buriackiego. Przedstawiciel grupy artystów przybyłych z Tuwy mówi: „Jest nas pięciu, ale jesteśmy warci pięćdziesięciu”.

Kałmucki taniec wykonuje zespół teatru „Bajkał”, śpiewa pieśń kałmucką o tęsknocie za braćmi Buriatami. Po buriacku śpiewają też Sojoci, malutka mniejszość turkijska w Republice Buriacja: „Przed polowaniem, chodźcie potańczymy”. Pojawiają się często pieśni o tym, że się jest daleko od swojej ziemi – na wojnie lub na polowaniu. Zarówno w zapowiedziach, jak i w treści pieśni słyszy się słowa o tym, że wszyscy Mongołowie, czyli mówiący językami grupy mongolskiej, mają „jedną wątrobę” (odpowiednik serca w tradycji europejskiej), co oznacza głęboką wspólnotę.

Fotografia grupy ludzi we wschodnich, ludowych strojach na scenie
Noc Jochora 2013 scena, na której zespół ludowy tańczy jochora. Widoczny duży napis „Noc Jochora”. Fot. Wojciech Połeć

Jedna z bardziej popularnych pieśni przeciągłych zostaje tak streszczona przez buriackiego tłumacza: „Młody chłopiec jedzie do matki, domu, matka mieszka tam daleko, pewnie teraz robi herbatę i czeka na mnie. A teraz już ja idę podobny do  dorosłego mężczyzny, jadę do swojej matki”. Pieśń spotyka się z wielkim aplauzem. Pieśń o herbacie zrobionej przez matkę jest bardzo popularna, śpiewa się ją na wszystkich weselach. Wśród pieśni słyszymy tę o pięknej, subtelnej dziewczynie i o pasterzu, który ma wspaniałe bydło: „Jeśli moje bydło, zwierzęta są w dobrym stanie to ja, pasterz, jestem szczęśliwy. Będą szczęśliwi wszyscy Mongołowie”. Wiele pieśni mówi o matce, „której nigdy się nie można odpłacić za jej dobro – moje serce i moja wątroba jest z tobą”. W pieśniach pojawiają się wątki: ziemi rodzinnej, matki, podróży, bliskich przyjaciół, którzy są daleko, ale zawsze pojechać do nich jest dobrze.

Festiwal Noc Jochora ma na celu dodanie mongolskojęzycznym ludom siły. Wznoszone są okrzyki na temat wartości regionalnej różnorodności, konieczności rozwoju wzajemnych związków, sięgania do historii, budowania związku między pokoleniami. Na scenie żartuje się na temat różnych akcentów lokalnych lub plemiennych w buriackiej wymowie, ale wszystko to zanurzone jest w atmosferze serdeczności wewnątrzrodzinnej. Wygłaszane są przez uczestników pochwały tego spotkania: „Jak to dobrze, że tu się spotkaliśmy z tak różnych stron i że spotykamy się w tym kręgu słonecznym, w którym jest taka niezwykła energetyka”. Ostatnie słowa padają po rosyjsku – młodą publiczność ogarnia entuzjazm. Pokazywane są stroje różnych grup Buriackich, a najpiękniejsze, jak słyszymy, zamówione były u Buriatów szenecheńskich, zamieszkałych w Chinach.

Widać wiele świadomego wysiłku na rzecz pogodzenia szamańskiej tradycji nadbajkalskich Buriatów Zachodnich i lamaistycznych Buriatów Wschodnich. Podczas powitania słychać mocne uderzenia w bęben, w stylu johorowym, szamańskim i recytowany jest wiersz o Bajkale, o wielkiej czaszy, z której mogą wszyscy pić, dzieląc się. Tańczą dziewczyny ubrane na biało z błękitnymi szarfami, a kolorystyka stroju odnosi się też do Bajkału.  Śpiewane są także długie, przeciągłe pieśni Wschodnich Buriatów o kraju rodzinnym, stepowym krajobrazie i o dzieciństwie. Wykorzystywane są do współczesnego jochora także choryńskie tańce w szeregu – nerjen.

Grupa ludzi w tradycyjnych, kolorowych strojach siedząca na ziemi
Buriaci w strojach ludowych podczas Nocy Jochora 2013. Fot. Wojciech Połeć

Regionalna i plemienna rozmaitość buriackiego folkloru jest prezentowana jako bogactwo narodowej kultury buriackiej. Powtarzane są z estrady słowa: „Nie uciekajmy od siebie, bo jesteśmy różni. Budujmy z tej różnorodności coś wspólnego”. Na scenie występują przedstawiciele wszystkich pokoleń, a młodzi i bardzo młodzi wykonawcy śpiewają bardzo archaiczne pieśni. Na koniec drugiego dnia Nocy Jochora w 2013 r. konferansjer zapowiada, że „teraz nas czeka największy na świecie jochor”, a śpiewana pieśń zachęca do wspólnego tańczenia „na tej ziemi”. Wtedy to powstaje wielka wrzawa na całej płycie stadionu. Buriacki doktorant komentuje: „Oni chcą żeby wszyscy przyszli i zrozumieli, że jesteśmy jednym narodem, jednym życiem. Chodzi o to, żeby zjednoczyć się w tym jochorze właśnie teraz”. Dodaje też, że chodzi o to, żeby pokonać Jakutów, zdobyć rekord Guinessa, tak jak oni to zrobili. I rzeczywiście formują się kolejne kręgi, które szczelnie wypełniają stadion. Wspólny taniec jest spontaniczny, żywy, entuzjastyczny, a atmosfera pełna radości.

Budowanie narodu

W konstrukcji etnicznego samookreślenia buriackość wysuwa się na plan pierwszy. Na rzecz takiego procesu budowania ogólnoburiackiej tożsamości, poczucia wspólnoty, a nawet jedności oddziałuje polityka elit intelektualnych etnicznej Buriacji. Pierwszego dnia festiwalu w 2012 r., w połowie uroczystości, na stadionie było ponad tysiąc osób. W roku 2013, w szczytowym momencie na stadionie było już ok. pięciu tysięcy osób, których w drugim dniu festiwalu przyciągnęły znane nazwiska wykonawców pieśni i tańców.

Ten drugi dzień Nocy Jochora w 2013 r. był jeszcze bardziej uroczysty. Objawiła się wówczas bardzo silnie tendencja do poszukiwania świadomościowej i kulturowej wspólnoty ogólnomongolskiej, poszukiwania tego, co łączy różne narody mongolskojęzyczne. Skład etniczny uczestników był zarówno w 2012, jak i w 2013 r. bardzo wyrazisty: nie-Buriatów widziało się zupełnie wyjątkowo i robili wrażenie raczej zagranicznych turystów niż lokalnych Rosjan. W 2013 r. nie-Buriatów można było szacować na mniej niż 10 proc. uczestników festiwalu. W tej liczbie mieścili się też miejscowi i zagraniczni dziennikarze i garstka cudzoziemskich turystów. Wśród buriackich uczestników spotkać można było wszystkie pokolenia, ale właściwie nie było pokolenia najstarszego.

W 2012 r. narodowe stroje nosili częściej ludzie dorośli niż młodzież. Rok później narodowe stroje przeważają wśród młodych, którzy zdecydowanie przeważają liczebnie wśród uczestników. Tradycję tworzy w gruncie rzeczy nie dawność elementu kulturowego, ale świadomy wybór i fascynacja jego zachowaniem.

Koncepcja oddziaływania na tożsamość narodową wspólnego tańca w kręgu spotykana jest u różnych małych narodów/etnosów Syberii. Zwraca uwagę podobieństwo jochora do jakuckiego osouchaja i dołgańskiego chejro. Jego sposób tańczenia i uwikłanie w różne aspekty myślenia o życiu społecznym ma w efekcie integrować małe narody Syberii – wiązać na przykład dość odległych kulturowo archaicznych, szamanistycznych Buriatów Zachodnich znad Bajkału i Lamaistycznych  Buriatów Wschodnich w jeden naród.

Fotografia płyty stadionu, na której zgromadzeni są ludzie i stoją jurty.
Zdjęcie ogólne pokazujące stadion, na którym odbywa się Noc Jochora. Widać rozstawione na scenie jurty, tańczący tłum, w oddali panorama Ułan Ude. Fot. Wojciech Połeć

Obecnie panuje zgoda co do istoty roli tańca w kręgu. Uważany jest przez badaczy za aktywność sprzyjającą podtrzymywaniu wspólnoty nie tyle rodowej, w jeszcze większym stopniu etnicznej/narodowej/buriackiej. Wspólnotowy taniec, przy którym ludzie zachowują aktywną bliskość fizyczną – ustawieni w kręgu muszą się trzymać za ręce, wykonywać te same ruchy nogami, splecionymi rękami i całym ciałem buduje poczucie wspólnoty, a w efekcie – solidarność.

Prof. dr hab. Ewa Nowicka-Rusek – antropolog kultury, wykładowczyni Collegium Civitas, autorka m.in. podręcznika: „Świat człowieka – świat kultury”, Warszawa 2006. Prowadziła badania terenowe w Europie, na Syberii, w Mongolii i w Chinach. Badała też polską społeczność syberyjskiej wsi Wierszyna.