
Ta defilada zwycięskich oddziałów maszerujących między dwoma milczącymi szpalerami widm. Wyległy one, niczym niema publiczność, na trybuny zwalisk i ruin, wzdłuż trasy przemarszu żołnierzy „warszawskiej operacji”. Widma chłopców i dziewcząt z AK, wmieszane w tłumy mieszkańców, którzy byli wraz z bojownikami Warszawy jej obliczem i duszą, uśmiechem, rozpaczą i strachem […] parada wyzwolicieli, którzy już nikogo nie wyzwolili.
Jeremi przybora
Decydujące plany
12 stycznia 1945 r. Armia Czerwona wraz z towarzyszącym jej Wojskiem Polskim (tzw. „ludowym”) rozpoczęła realizację operacji wiślańsko-odrzańskiej, znanej też jako operacja styczniowa. Jej celem było wyparcie Niemców z terenów okupowanej Polski i z Prus Wschodnich oraz sforsowanie Odry i zdobycie Berlina. Do tego zadania wyznaczono wojska 1., 2. i 3. Frontu Białoruskiego oraz 1. Frontu Ukraińskiego. Jednym z celów 1. Frontu Białoruskiego, w skład którego wchodziła 1. Armia Wojska Polskiego, było rozbicie niemieckich sił na odcinku warszawsko-radomskim oraz wyzwolenie Warszawy, a następnie uderzenie na Poznań. Wojska Frontu miały wyprowadzić uderzenia z trzech kierunków – główne uderzenie z przyczółka magnuszewskiego, drugie z przyczółka puławskiego i pomocnicze z rejonu Jabłonna-Legionowo i spod Warszawy. Ostatnie z nich miało zapewnić oskrzydlenie polskiej stolicy od północnego-zachodu i zdobycie miasta.
CIEKAWOSTKA
Próba zajęcia Warszawy od strony zachodniej, a nie we frontalnym ataku od wschodu, nie była nowością. Takie próby podejmowały zarówno wojska rosyjskie, jak i sowieckie. W 1831 r. armia carska pod dowództwem feldmarszałka Iwana Paskiewicza zdobyła Warszawę po uprzednim obejściu jej od północy i ataku z kierunku zachodniego. Manewr ten próbował powtórzyć w 1920 r. Michaił Tuchaczewski. Plan nie powiódł się między innymi dzięki bohaterskiej obronie Płocka, która opóźniła sowieckie postępy i nie pozwoliła agresorom na wyjście na tyły obrońców polskiej stolicy. Działania z roku 1945 były więc kolejną próbą zajęcia Warszawy poprzez jej okrążenie.
Decydujące uderzenie
14 stycznia sowiecka 61. Armia uderzyła z przyczółka magnuszewskiego, zaś 47. Armia następnego dnia spod Modlina. W ten sposób niemieckie siły w Warszawie znalazły się w kleszczach, a ich dowódca wydał rozkaz do wycofania się z miasta. 16 stycznia o godz. 15 do bezpośredniego uderzenia na Warszawę przystąpiła 1. Armia WP pod dowództwem gen. Stanisława Popławskiego. W nocy 16/17 stycznia główne siły polskich wojsk przeprawiły się na zachodni brzeg Wisły.
W tym samym czasie 6. Dywizja Piechoty WP, mająca jedynie wspierać główne siły, uderzyła z Pragi i wyparła Niemców z centrum Warszawy. Rano do walki dołączyła 2. Dywizja Piechoty. W godzinach popołudniowych Warszawa została wyzwolona. Wieczorem do miasta wkroczyły główne siły 1. Armii WP.
Straty polskich wojsk w czasie walk o Warszawę wyniosły ok. 110 poległych oraz 165 rannych i zaginionych. Natomiast w całej operacji warszawskiej zginęło 3116 polskich żołnierzy , a 7421 zostało rannych lub zaginęło.
Defilada
Dwa dni później, 19 stycznia 1945 r., wzdłuż ul. Marszałkowskiej przemaszerowała defilada wydzielonych jednostek Wojska Polskiego. Wśród nich znaleźli się również żołnierze 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki – pierwszej wielkiej jednostki tworzącej tzw. armię Berlinga, która swój chrzest bojowy przeszła pod Lenino w październiku 1943 r. Garstka mieszkańców Warszawy ocalała z powstania warszawskiego mogła nawet czuć radość na widok maszerujących żołnierzy z orzełkiem na hełmach i czapkach. Jednak był to inny orzeł niż ten, którego pamiętali z 1939 r., czy chociażby z powstania. Inny kształt, brak korony… Co więcej, wiadomo było, że to nie Wojsko Polskie będzie „rozdawało karty” w nowej sytuacji lecz Armia Czerwona, która zjawiła się w Warszawie zaraz potem.
Warszawiacy, doświadczeni 5-letnią niemiecką okupacją, nie zdawali sobie sprawy, jak wygląda władza sowiecka i jaka jest prawdziwa twarz sowieckich wojsk. Wiedzieli jednak, że obecność Sowietów musi oznaczać problemy. Niebawem mieli się o tym przekonać…
Nie da się też nie wspomnieć jak wielki kontrast dla defilady zwycięzców stanowiła sama Warszawa. Morze ruin, miasto, które fizycznie nie istniało. Niemieccy okupanci zrobili wszystko, by Warszawa już nigdy nie pojawiła się na mapach. A jednak to na jej zgliszczach zorganizowano defiladę polskiego wojska, a przy cudem ocalałym Grobie Nieznanego Żołnierza polscy żołnierze rozpalili ognisko, kontynuując przedwojenną tradycję płonącego wiecznego znicza.
Jedno było pewne: Jeszcze Warszawa nie zginęła.
Piotr Bosko


