Ewa Ziółkowska
Niemal dokładnie w 80. rocznicę wywiezienia polskich żołnierzy, w godzinach rannych 8 grudnia 2024 r. okoliczni mieszkańcy zauważyli, że doszło do dewastacji i profanacji kompleksu pomników ofiar łagru nr 270 w Jogle. Ten sam los spotkał polskie upamiętnienia na pozostałych dwóch cmentarzach: w Ustie i Bobrowiku.
Przypomnijmy: lata 1943 i 1944 na objętych działaniami wojennymi wschodnich terenach II Rzeczypospolitej to czas rozbrajania i aresztowania żołnierzy i oficerów Armii Krajowej, niekiedy bezpośrednio po wspólnych operacjach prowadzonych z Armią Czerwoną przeciwko Niemcom. Przykładem może być likwidacja przez Sowietów oddziału por. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica” nad jeziorem Narocz. Tak było na Wileńszczyźnie, Wołyniu, Ziemi Lwowskiej, Lubelszczyźnie. Akowcy, w tym uczestnicy akcji „Burza”, potraktowani jak przestępcy, licznymi transportami wywożeni byli do łagrów w okolicach Riazania, Kaługi, Workuty, Ostaszkowa i wielu innych. Część trafiła do leżących w połowie drogi między Moskwą i Petersburgiem Borowicz – miasta, które w historii Polski zapisało się jako siedziba Zarządu Łagru NKWD-MWD nr 270.
„Walka z reakcją”
W lipcu 1944 r., po przekroczeniu przez Armię Czerwoną tzw. linii Curzona i wkroczeniu na Lubelszczyznę, NKWD razem ze służbami bezpieczeństwa PKWN przystąpiło do rozprawy ze strukturami Polskiego Państwa Podziemnego. Rozpętano zaciekłą nagonkę, również propagandową. Z murów straszyły plakaty „AK – zapluty karzeł reakcji”, „Strzeż się szpiegów AK i NSZ”. Pod hasłami „walki z reakcją” dokonywano brutalnych pacyfikacji wsi, rabunków, gwałtów. W ramach „czyszczenia zaplecza frontu z wrogich elementów” i „likwidacji antyradzieckiego podziemia” zaczęto przeprowadzać masowe aresztowania zarówno kadry dowódczej, jak i szeregowych żołnierzy Armii Krajowej, którzy wierni złożonej przysiędze, walczyli z niemieckim okupantem. W końcu września 1944 r. liczba uwięzionych sięgała kilkudziesięciu tysięcy osób. Przetrzymywani byli między innymi w byłych katowniach hitlerowskich na Zamku Lubelskim i w obozie koncentracyjnym na Majdanku. Nie pozostawiało to cienia wątpliwości co do charakteru nowej władzy. Wielu uwięzionych bez sądu, bez wyroku, w bydlęcych wagonach wysłano w głąb Związku Sowieckiego.
Obóz w Borowiczach

Najwięcej, bo blisko pięć tysięcy (wg źródeł sowieckich 4893 osoby), przeważnie szeregowych żołnierzy Armii Krajowej uznanych za „wrogów władzy ludowej”, wywiezionych w listopadzie 1944 r. głównie z Sokołowa Podlaskiego, Lublina i Przemyśla, trafiło do łagru w rejonie Borowicz, w obwodzie nowogrodzkim. Był to jeden z największych i najcięższych obozów w północno-zachodniej części ZSRS. Powstał jeszcze w czasie I wojny światowej dla jeńców armii niemieckiej, austro-węgierskiej i tureckiej. W latach 1920–1921 przetrzymywanych w nim było blisko czterystu Polaków – żołnierzy walczących w wojnie polsko-bolszewickiej. Następnie stał się miejscem więzienia obywateli sowieckich, w tym ofiar Wielkiego Terroru, z czasem rozstrzelanych na podstawie wyroków „trójki specjalnej” NKWD. W 1939 r. utworzono tam Poprawczy Obóz Pracy (ITŁ) dla więźniów politycznych budujących Mstinską Elektrownię Wodną (Mstinstroj). Z kolei w lipcu 1942 r. założono frontowy obóz przesyłowy dla jeńców wojennych – żołnierzy armii niemieckiej i jej sojuszników. W końcu lipca 1944 r. został on przekształcony w stacjonarny obóz jeniecki. Od listopada tego roku największą grupę stanowili w nim Polacy. Przywiezieni w kilku transportach, umieszczeni zostali w pięciu podobozach: nr 1 Ustie, nr 3 Borowicze Bobrowik (tzw. łagier miejski), nr 5 Jogła, nr 16 Opoczno i nr 18 Szybotowo.
Największy z nich, leżący w pobliżu wsi Jogła (rej. opieczeński), był
…wydzielony i pilnie strzeżony, cały teren obozu otaczało ogrodzenie z dwóch rzędów kolczastego drutu oraz 6-ciu wież strażniczych umieszczonych na rogach i pomiędzy nimi. Zagospodarowanie obozu składało się z szeregu obiektów, tj. baraków mieszkalnych, typu półziemianki, czyli budynki wtopione w teren (dla więźniów i jeńców), z kuchni obozowej, łaźni, komory, magazynów, warsztatów, karceru i wartowni przy bramie wiodącej do obozu. Stan techniczny wszystkich obiektów był zgoła opłakany, gdyż wykonane były one prymitywnie i niedbale…
Księga Borowiczan, Tom V, s. 46
To właśnie tu w listopadzie i w grudniu trafiła większość akowców przywiezionych do Borowicz. Po odbyciu kwarantanny, w połowie lutego 1945 r. znaczną liczbę więźniów odesłano do pracy, głównie do kombinatu „Krasnyj Kieramik” w Borowiczach oraz do najcięższego – nr 1 w Ustie, tzw. obozu szachtowego, gdzie zatrudnieni byli przy budowie kopalnianych szybów. Niespełna dwa miesiące później, po wybuchu epidemii biegunki i czerwonki, ponownie kierowani byli do podobozu w Jogle, który wtedy zaczął pełnić funkcję „oddziału zdrowotnego”. Chorzy trzymani byli też w prawosławnym monasterze pw. Świętego Ducha, gdzie w jednym z budynków mieścił się tzw. Szpital Specjalny nr 3810.
Jeden z więźniów podobozu nr 3 wspominał:
Gdy byłem w Borowiczach [w łagrze] miejskim wybuchła biegunka, dużo ludzi wtedy umarło. Ja też chorowałem, próbowałem się bronić, oddałem część zupy tym, co poszli do pracy, jak i część chleba, a oni wymieniali na czosnek, trochę chleba spalałem na węgiel i robiłem z niego herbatę. W ten sposób opanowałem biegunkę, obok mnie leżał nauczyciel, ale nie mógł powstrzymać się od zjedzenia swojego przydziału zupy i chleba, a to potęgowało chorobę, więc zmarł.
Księga Borowiczan, Tom V, s. 63

Choroby, praca ponad siły, niedożywienie, surowy klimat, brak ciepłej odzieży, brak odpowiedniej opieki medycznej i możliwości kontaktu z bliskimi w kraju prowadziły do wyniszczenia fizycznego i psychicznego. Wielu więźniów nie przeżyło. Według ewidencji prowadzonej przez NKWD od listopada 1944 r. do lipca 1946 r. w obozie nr 270 zmarło 617 Polaków, czyli śmiertelność w tym okresie sięgnęła 12,6% ogółu. Byli oni chowani najczęściej we wspólnych mogiłach, po kilka osób, bez odzieży i bielizny na cmentarzach tworzonych w pobliżu podobozów.
Ci, którym udało się przeżyć, zostali uwolnieni w lutym i marcu 1946 r. W lipcu 1945 r. zorganizowano podobóz nr 17 w osadzie Kowańka (obrzeża Borowicz). Przetrzymywano w nim Polaków, którzy mieli wrócić do kraju. Wypuszczono jednak tylko część uwięzionych. Ponad 800, głównie oficerów, trafiło do łagru nr 531 w rejonie Swierdłowska, skąd mogli wrócić do kraju dopiero w listopadzie 1947 r. W tym samym roku do Borowicz przybyły kolejne dwa transporty Polaków: 467 osób przywieziono z obozu kontrolno-filtracyjnego w Kutaisi w Gruzji oraz 421 osoby z obozu jenieckiego pod Riazaniem. Przez obóz nr 270 w Borowiczach przeszło w sumie 5795 obywateli polskich, w tym dziewięcioro urodzonych tam dzieci. Życie straciło łącznie 651 osób.

Środowisko Borowiczan
W okresie powojennym byli więźniowie starali się utrzymywać ze sobą kontakt i kiedy stało się to już możliwe, nadali swojemu ruchowi ramy organizacyjne – powołali do życia Środowisko Borowiczan, działające w ramach Związku Sybiraków. Jako motto obrali frazę: „Dla Pamięci… Ku Przestrodze…”. Pierwsze spotkanie Borowiczan, po 41 latach od powrotu do kraju, miało miejsce pod Łodzią we wrześniu 1987 r. Inauguracyjne posiedzenie powołujące Środowisko Borowiczan odbyło się 5 lat później, 14–15 września 1992 r. w Kazimierzu Dolnym. Od początku było to niezwykle prężne środowisko, o bardzo bogatym dorobku. Dzięki niespożytej energii i pasji długoletniego prezesa, więźnia Borowicz Romana W. Bara (1926–2015), prowadziło wszechstronną działalność w kraju i za granicą. Jednym z głównych zadań, które sobie postawili, było upamiętnienie miejsc pochówków.

Borowiczanie – byli więźniowie w imię pamięci o kolegach zmarłych w obozie, zawarli w 1992 r. porozumienie ze stroną rosyjską. W latach 1993–2012 zorganizowali szereg międzynarodowych seminariów i konferencji naukowych służących likwidacji „białych plam” i upowszechnianiu wiedzy historycznej. Pierwsze z nich: Międzynarodowe Seminarium Represjonowanych Więźniów – Żołnierzy Armii Krajowej w łagrach nr 270 w Borowiczach odbyło się 3–7 sierpnia 1993 r. w samych Borowiczach. W maju 2003 r. w Lublinie miała miejsce konferencja naukowa z udziałem gości z Nowogrodu i Borowicz. Jej kontynuacją były szczególnie uroczyste, rocznicowe obchody, które odbyły się w dniach 21–24 czerwca 2004 r. w Borowiczach i Nowogrodzie Wielkim. Zostały zorganizowane wspólnie przez Środowisko Borowiczan, Konsulat Generalny RP w Sankt Petersburgu i Administrację Obwodu Nowogrodzkiego wraz z tamtejszym Archiwum Obwodowym.

Ważną częścią programu była polsko-rosyjska konferencja naukowa: Dla pamięci… ku przestrodze… 60. rocznica internowania żołnierzy Armii Krajowej Polskiego Państwa Podziemnego w łagrze nr 270 NKWD ZSRR w Borowiczach. Kolejne konferencje zostały zorganizowane w Borowiczach, Koszalinie i ponownie w Borowiczach. Ostatnie duże wydarzenie o charakterze naukowym – konferencja Łagier NKWD-MWD nr 270 w Borowiczach odbyła się w Szymbarku na Kaszubach w maju 2012 r. Przeprowadzono też liczne sesje popularnonaukowe przeznaczone głównie dla młodzieży szkolnej. Niejednokrotnie konferencjom i spotkaniom towarzyszyły wystawy, w tym m.in. w Muzeum Niepodległości w Warszawie, a także w Borowiczach. Środowisko prowadziło aktywną działalność wydawniczą, m.in. opracowało pięć obszernych tomów Księgi Borowiczan. Ściśle współpracowało ze środowiskami naukowymi, uczelniami, samorządami, w tym z Ośrodkiem Karta, Instytutem Pamięci Narodowej, Urzędem ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych i in. Ponadto przyczyniło się do powstania w 2005 r. filmu dokumentalnego pt. Sprawa Romana Bara autorstwa Jurija Burcewa. Pamięć trwa w kolejnych pokoleniach Borowiczan, rocznice świętowane są co roku. Uroczystości połączone z obchodami 80-lecia wywózki odbyły się 17–18 października 2024 r. w Lublinie.
Upamiętnienia w kraju
Ważną sferą działalności było upamiętnianie w kraju kolegów zmarłych w rejonie Borowicz i Swierdłowska. Znaki pamięci w postaci tablic umieszczono m.in. w Białej Podlaskiej, Sokołowie Podlaskim, Sopocie, Przemyślu, Krasnymstawie, Koszalinie, Krakowie i na Zamku Lubelskim. W Lublinie Borowiczanie mają skwer swojego imienia, na którym jesienią 2004 r. odbyła się ceremonia odsłonięcia i poświęcenia pomnika „Dla pamięci. Ku przestrodze”. W Warszawie, oprócz tablic w kościele pw. św. Andrzeja Apostoła, na Skwerze Sybiraków znajduje się pomnik w postaci głazu „Borowicze-Swierdłowsk”, a Pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie w 2005 r. uzupełniony został o podkład z napisem „Borowicze”. W Siedlcach jest ulica Borowiczan.

Cmentarze w rejonie Borowicz
Miejsca spoczynku Polaków zmarłych w kompleksie łagrów NKWD-MWD nr 270 znane są m.in. dzięki przekazanej w 1994 r. Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przez Wojskową Komisję Archiwalną (prowadzącą w latach 1992–1997 kwerendy w zasobach rosyjskich) obszernej dokumentacji cmentarzy przyłagrowych. Dokumentacja ta zawiera ok. 4000 nazwisk Polaków, którzy trafili do sowieckich łagrów w 1944 r. i później. Była ona publikowana na łamach wydawanego przez Radę OPWiM biuletynu „Przeszłość i Pamięć”. Dzięki skrupulatności i perfekcji działania sowieckiego systemu terroru i represji każda z teczek zawiera m.in.: akt założenia cmentarza, schemat – plan cmentarza wraz z legendą, schemat i numerację poszczególnych grobów, spis zmarłych i pochowanych na danym cmentarzu. W kolejnych trzech numerach „Przeszłości i Pamięci” opublikowano dokumentację: Szpitala Specjalnego nr 3810 we wsi Choromy oraz podobozu nr 18 w Szybotowie (nr 2(7)/1998), podobozu nr 1 w rejonie wsi Ustie (nr 3(8)/1998) oraz podobozu nr 5 w Jogle i nr 3 w Borowiczach (nr 4(9)/1998). Zawiera ona m.in. spisy osób narodowości polskiej pochowanych na poszczególnych cmentarzach, ich plany i protokoły lustracji cmentarzy z lat 1946–1967. Na podstawie tej dokumentacji, a także udostępnionych stronie polskiej archiwaliów z Wielkiego Nowogrodu możliwe było zlokalizowanie miejsc pochówków Polaków.

Znaki pamięci w miejscach spoczynku
5 sierpnia 1993 r. na skraju wsi Jogła, na skarpie nad rzeką Mstą, w miejscu jednego z pochówków rozstrzelanych w Borowiczach ofiar represji stalinowskich oraz cmentarza jeńców wojennych i internowanych obozu NKWD nr 270, otwarty został Międzynarodowy Memoriał Pamięci Ofiar Represji i Drugiej Wojny Światowej. Z inicjatywy Środowiska Borowiczan, przy wsparciu finansowym ROPWiM, obok tablic rosyjskich, niemieckich, fińskich i węgierskich w rejonie Borowicz zostały postawione polskie znaki pamięci. W uporządkowanej części cmentarza, w miejscu pochowania Polaków, stanął głaz z napisem po polsku: „Żołnierzom Armii Krajowej/ Koledzy i Rodziny/ Jogła VIII 1993” oraz wysoki drewniany krzyż. W niszy u podnóża krzyża umieszczono urnę zawierającą spisy zmarłych. Poświęcenia dokonali ks. kapelan Józef Kubalewski z Sopotu i ks. Krzysztof Pożarski z Petersburga. Wtedy wykonano również metalową tablicę poświęconą: „5200 żołnierzom Armii Krajowej więzionym w latach 1944–1947…” Przekazano ją do sąsiadującej z cmentarzem w Jogle cerkwi Tichwińskiej Matki Bożej.

Cmentarzowi oficjalnie nadano status Miejsca Pochówku Ofiar Represji Politycznych. Był to zaledwie początek działań. W sierpniu 2002 r., w rocznicę utworzenia Środowiska Borowiczan, pomnik w Jogle został uzupełniony o poziomą płytę z czarnego granitu z wizerunkiem orła i dwujęzycznym napisem: „Pamięci Polaków/ żołnierzy Armii Krajowej/ więzionych w latach 1944–1947/ zmarłych w łagrach NKWD-MWD Nr 270/ pochowanych na tym cmentarzu/ Rodacy 2002”. Takie same tablice umieszczono na cmentarzach: w Borowiczach-Bobrowiku oraz w Ustie, gdzie także wzniesiono wysoki metalowy krzyż. Uwieńczeniem tych prac było ustawienie w 2004 r. na cmentarzu w Jogle, na drodze do pomnika, 6 głazów – znaków pamięci z wyrytymi nazwami miejsc przetrzymywania uwięzionych, tj. Jogła, Opoczno, Ustie, Szpital nr 3810, Bobrowik i Szybotowo. Kamienie symbolizowały drogę, którą przeszli uwięzieni i miały uzmysławiać, jak rozbudowanym kompleksem obozów były Borowicze. Wszystkie te znaki pamięci tworzyły z cmentarza w Jogle centralne miejsce pamięci o wszystkich polskich ofiarach łagru nr 270. Warto zaznaczyć, że w owym czasie plany urządzenia miejsc pochowania Polaków spotkały się z życzliwością i zrozumieniem władz Ziemi Nowogrodzkiej oraz Borowicz, które okazały znaczącą pomoc w realizacji planowanych przedsięwzięć.

Natomiast nie udało się upamiętnić Polaków zmarłych w szpitalu 3810, których pochowano na cmentarzu w pobliżu wsi Choromy. Ze względu na stanowisko Cerkwi prawosławnej, i to zarówno na poziomie lokalnym, jak i eparchii nowogrodzkiej, nie było możliwe umieszczenie tablicy pamiątkowej na fasadzie monasteru. Z kolei w Choromach są jedynie znaki pamięci poświęcone Węgrom i Finom, polskiego tam nie postawiono. W centrum Borowicz, w muzeum miasta i rejonu, urządzono niewielką ekspozycję poświęconą Polakom więzionym w łagrze nr 270. W 70. rocznicę uwięzienia Środowisko Borowiczan we współpracy m.in. z ROPWiM podjęło inicjatywę, żeby cmentarz w Jogle uzupełnić o tablice z nazwiskami polskich więźniów zmarłych w rejonie Borowicz. Na zlecenie strony polskiej miejscowy zakład kamieniarski w 2016 r. wykonał 54 płyty z czarnego granitu. W sprawie umieszczenia ich na cmentarzu nie osiągnięto jednak porozumienia. Niemniej należy zaznaczyć, że – jeśli wziąć pod uwagę polskie znaki pamięci – łagier nr 270 pozostawał jedynym niemal w pełni upamiętnionym kompleksem obozów w Rosji.




Pamięć i zniszczenie
Przez trzy dekady, co roku, z okazji polskich świąt Wszystkich Świętych i Zaduszek, a także obchodzonego w Rosji przez środowiska opozycyjne 30 października Dnia Pamięci o Ofiarach Represji Politycznych, cmentarze żołnierzy AK w rejonie Borowicz odwiedzane były przez przedstawicieli Konsulatu Generalnego RP i Instytutu Polskiego w Sankt Petersburgu oraz nowogrodzkiej Polonii. Nierzadko ofiarom łagru hołd oddawali również przedstawiciele Ambasady RP w Moskwie.

Niemal dokładnie w 80. rocznicę wywiezienia polskich żołnierzy, w godzinach rannych 8 grudnia 2024 r. okoliczni mieszkańcy zauważyli, że doszło do dewastacji i profanacji kompleksu pomników ofiar łagru nr 270. W Jogle, najprawdopodobniej nocą, z użyciem ciężkiego sprzętu, zostały wyrwane, zniszczone i usunięte: metalowy krzyż, pozioma granitowa płyta oraz sześć kamieni z nazwami podobozów, a z głazu „Żołnierzom AK” próbowano skuć napis w języku polskim, co udało się jedynie częściowo. Zburzono także pomnik poświęcony jeńcom niemieckim. Ten sam los spotkał polskie upamiętnienia na pozostałych dwóch cmentarzach, w Ustie i Bobrowiku. Sprawę upublicznili członkowie Nowogrodzkiego „Memoriału”. Chociaż stało się to na fali podobnych aktów wandalizmu w Rosji, poraża skala zniszczenia dokonanego tym razem tuż po medialnych doniesieniach o likwidacji przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych FR Konsulatu Generalnego RP w Petersburgu. Nota protestacyjna polskiej ambasady w Moskwie w tej sprawie oraz list ambasadora Krzysztofa Krajewskiego do prawosławnego metropolity Antona, przewodniczącego Wydziału Cerkiewnych Kontaktów Zagranicznych Patriarchatu Moskiewskiego zostały zignorowane. Kim byli sprawcy, na czyje zlecenie działali, na jakim szczeblu podjęto decyzję? Na te pytania odpowiedzi nie znamy.

Ewa Ziółkowska – autorka wielu publikacji na temat losów Polaków i polskich śladów w krajach b. ZSRS, m.in.: „Petersburg po polsku” (Warszawa 2011), w latach 1996–2003 redaktor merytoryczny biuletynu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa „Przeszłość i Pamięć”, w latach 2012–2018 wiceprezes zarządu Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, w latach 2018–2022 dyrektor Instytutu Polskiego w Sankt Petersburgu.


