Bronisław Szwarce: Powstała Polska! A mnie, a mnie tam nie ma!

3/11/2025

Portret fotograficzny młodego mężczyzny z brodą i wąsami
Bronisław Szwarce. Domena publiczna.

Bronisław Szwarce na trwałe wpisał się w dzieje powstania styczniowego, mimo że dzień 22 stycznia 1863 r. zastał go w więzieniu, co stało się dla niego życiowym dramatem. Idei narodowego zrywu był oddany do końca swoich dni, czemu dał wyraz i czynem, i piórem.

Dzieje jego życia zostały spisane na grobie w kwaterze powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Na zwieńczonym krzyżem kamiennym nagrobku w formie otwartej księgi wyryto: Dzieje – 1863. BRONISŁAW SZWARCE Członek Pierwszego Rządu Narodowego Porwany przez wroga 22/7 1862 7 lat kazamat Szliesselburga 23 lat pustyni Turkiestanu i Lodów Sybiru Syn Wygnańca z roku 1831. – Ur. we Francji d. 8/X1836 w Lochrist (Bretanja). Zm. We Lwowie 17/II 1904. Osierocił troje dzieci wyrwanych z narażeniem życia Sybirowi i Carosławiu. Wiernie, ofiarnie i wytrwale służył do końca Ojczyźnie i ludzkości.

Bronisław Antoni Szwarce przyszedł na świat w wywodzącej się z Saksonii spolonizowanej rodzinie, o polskich tradycjach patriotycznych. Dziad walczył pod Kościuszką, a ojciec, członek Towarzystwa Patriotycznego, brał udział w powstaniu listopadowym, po czym zmuszony do emigracji osiadł we Francji. Bronisław jesienią 1844 r. rozpoczął naukę w paryskim gimnazjum Collège Bourbon, a 8 lat później studia w Ecole Centrale. Uczestniczył też w wykładach szkoły wojskowej, założonej w Paryżu przez Ludwika Mierosławskiego. Po ukończeniu studiów młody inżynier opuścił Francję i przeniósł się na krótko do Austrii, by być bliżej kraju. Po długotrwałych staraniach był wszak synem powstańca dostał zezwolenie na przyjazd do Królestwa Polskiego, gdzie podjął pracę przy budowie Drogi Żelaznej Warszawsko-Petersburskiej w charakterze „pomocnika budowlanego na stacji Białystok”. Szwarce, związany z obozem czerwonych, wiosną 1861 r. przystąpił do zakładania kółek konspiracyjnych. Kolportował tajne broszury i ulotki, także w języku białoruskim. Pisywał do nich artykuły. Jego działalność była pilnie śledzona, policja carska cały czas roztaczała nad nim tajny nadzór. Groziło mu wydalenie za granicę. Uprzedzony o tym, nielegalnie przeniósł się do Warszawy, gdzie zamieszkał w konspiracyjnym mieszkaniu pod przybranym nazwiskiem.

W połowie 1862 r. został członkiem władz naczelnych podziemnego państwa polskiego – Komitetu Centralnego Narodowego. Reprezentował jego lewe, radykalne skrzydło. W Komitecie pełnił wiele funkcji: był dyrektorem i sekretarzem Kancelarii, prowadził Wydział Skarbu, przez pewien czas kierował Wydziałem Interesów Prowincji, uczestniczył w pracach Wydziału Stosunków Zagranicznych i Wydziału Policji, a także zawiadywał kolportażem prasy tajnej oraz druków ulotnych. Był też redaktorem tajnego pisma „Ruch”.

Na miesiąc przed wybuchem powstania, 23 grudnia 1862 r., po dramatycznej ucieczce ulicami Warszawy, z pistoletem w ręku, został aresztowany i osadzony w Cytadeli Warszawskiej. Jego aresztowanie stanowiło poważne zagrożenie dla Komitetu Centralnego, jednak jak donosił raport władz „Szwarce ani podczas śledztwa, ani w polowym sądzie wojskowym nie przyznał się ani do przynależności swej do tajnego związku, ani w ogóle do przestępczych działań antyrządowych i ze szczególnym uporem ukrywał zarówno własne przestępstwo, jak i wspólników”. W więziennej celi cierpiał najbardziej, że nie ma go w szeregach walczących powstańców. Wyraził to słowami wiersza: „Powstała Polska! A mnie, a mnie tam nie ma !”

Skazany został na karę śmierci, którą dzięki interwencji cesarzowej Eugenii, żony Napoleona III (miał obywatelstwo francuskie) zamieniono na bezterminową katorgę na Syberii. Jednak początkowo, jako „osobnika w najwyższym stopniu niebezpiecznego”, uwięziono go w Twierdzy Szlisselburskiej, niedaleko Petersburga. Bronisław Szwarce spędził tam ponad 7 lat. W napisanych z dużym talentem literackim wspomnieniach „Siedm lat w Szlyselburgu” (Lwów 1893) szczegółowo opisał miejsce swego odosobnienia i realia więziennego życia.

Jako jeden z niewielu więźniów Szlisselburga, Szwarce wsławił się szaleńczą próbą ucieczki. Dysponując jednym zardzewiałym gwoździem, nocami próbował wydrążyć otwór w suficie, by wydostać się na strych. Ponadmiesięczna praca poszła na marne, gdy od świecy zapaliła się drewniana podłoga strychu. Zaostrzono mu reżim więzienny. Aby przezwyciężyć więzienną apatię dużo czytał, na co miał specjalne zezwolenie, uczył się rosyjskiego, a przede wszystkim pisał, tworzył wierszowane wspomnienia, choć nie było to łatwe z powodu braku materiałów piśmiennych.

W 1870 r., z powodu likwidacji „sekretnego więzienia”, Szwarcego przeniesiono do twierdzy Wierny (obecnie Ałmaty w Kazachstanie). Cztery lata później podjęto decyzję o wysłaniu go do guberni tomskiej. Tam, mimo nadzoru policyjnego, podjął działalność w organizacji Czerwonego Krzyża „Narodnej Woli”, za co w 1884 r. zesłany został do Tunki w guberni irkuckiej. Tam ożenił się i został ojcem trojga dzieci. Żona wkrótce zmarła. Gdy otrzymał w końcu zgodę na powrót z zesłania, nie zezwolono mu na zabranie dzieci. Wywiózł je więc nielegalnie, a władze wysyłały za nim depesze, że „francuski rewolucjonista porwał troje rosyjskich dzieci”. Bronisław Szwarce w ciągu trzydziestoletniego pobytu w twierdzach i na zesłaniu zachował niezłomną postawę, hołdował zasadzie: „Nie dziękować i nie domagać się niczego więcej”, „O nic nie prosić; dadzą – dobrze, nie dadzą – pal ich diabli! Grubo można zapłacić za wszelkie ulgi i łaski…”.

Fotografia nagrobka w formie krzyża i otwartej księgi
Nagrobek Bronisława Szwarcego na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie w roku 1907. Domena publiczna.

Po trwającej ponad pół roku tułaczce pieszo i wozem konnym, w 1892 r. szczęśliwie dotarł do Galicji. Początkowo zamieszkał w Krakowie. Ostatnie lata życia spędził we Lwowie, gdzie dał się poznać jako pamiętnikarz, historyk i publicysta, żarliwie broniący tradycji powstańczej. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją narodową i polityczną. Za trumną szły tłumy ludzi. Niestety, obecnie, po 120 latach i powojennej dewastacji, jego nagrobek jest w opłakanym stanie, nie tknięty ręką konserwatora. Wymaga gruntownych prac restauratorskich.

Ewa Ziółkowska

Przejdź do treści