Jan Dvořák
5 kwietnia 1945 r., na pierwszym posiedzeniu po przybyciu do wyzwolonej Czechosłowacji, w słowackim mieście Koszyce rząd czechosłowacki zatwierdził program działania, uprzednio uzgodniony w Moskwie. Zaczęła się tzw. Trzecia Republika Czechosłowacka.
Wskrzeszona Czechosłowacja, której terytorium aż do początku maja nie było w całości wyzwolone przez aliantów, nie była już suwerennym państwem, jak to miało miejsce przed II wojną światową. Wręcz przeciwnie, dzięki znaczącemu wsparciu krajowych elit politycznych z prezydentem Edwardem Benesem na czele, niemal natychmiast stała się kolejną kolonią sowieckiego imperium. Wskutek presji ze strony stalinowskiego reżimu nie została nawet odrodzona w swoich przedwojennych granicach, tracąc wskutek sowieckiej aneksji Ruś Podkarpacką (Ukrainę Zakarpacką).
Przyszły ustrój polityczny Czechosłowacji został zapowiedziany przez przybycie Armii Czerwonej. Jakkolwiek jej wojska wniosły znaczący wkład w ostateczne pokonanie Niemiec nazistowskich, to na wyzwolonych terytoriach Czechosłowacji żołnierze od początku zachowywali się jak w podbitym kraju, i to nie tylko z powodu kradzieży wyposażenia fabryk czy bezwzględnego naciskania na dostarczanie im surowców (głównie uranu). Gdy w maju 1945 r. cała ludność świętowała wraz z Armią Czerwoną wyzwolenie spod okupacji niemieckiej, sowieckie siły bezpieczeństwa rozpoczęły polowanie na Czechosłowaków niewygodnych pod względem politycznym.

Działalność wywiadu sowieckiego
Historia działalności sowieckich służb bezpieczeństwa poza granicami ZSRS, prowadzona wobec przeciwników bolszewizmu i reżimu stalinowskiego, sięga czasów sprzed wybuchu II wojny światowej. Jednak aż do 1939 r. służby te nie miały możliwości prowadzenia takich działań na skalę masową. To stało się możliwe we wschodniej Polsce po jej aneksji przez Sowietów jesienią 1939 r., a kilka miesięcy później, latem 1940 r., w okupowanej północnej Rumunii i państwach bałtyckich. Za operacje te tradycyjnie odpowiadało NKWD, tak samo jak na całym terytorium sowieckim.
Powstrzymanie niemieckiego ataku na Związek Sowiecki, a następnie zwrot w wojnie dały Sowietom nowe możliwości. Marsz Armii Czerwonej ku zachodnim granicom państwa skłonił stalinowskich przywódców do przemyślenia swoich strategicznych zamiarów. Główny cel był jasny: spacyfikować odzyskane lub nowo podbite terytoria tak szybko, jak to możliwe – to miał być pierwszy krok ku ustanowieniu sowieckiej władzy. Tylko że jednostki NKWD operujące na tyłach Armii Czerwonej nie miały dość sił, aby wykonać wszystkie zadania. Na dodatek struktura i organizacja sowieckich sił bezpieczeństwa w tym czasie była mocno osłabiona wskutek wcześniejszych ataków niemieckich, bez przerwy trwały też dyskusje na temat kompetencji między poszczególnymi jednostkami organizacyjnymi.
Nowe warunki wymagały zatem nowej organizacji – skuteczniejszej i działającej dyskretnej. Utworzono więc Smiersz (akronim rosyjskich słów Smiert‘ szpionam) – jednostkę kontrwywiadu wojskowego powołaną w celu wykonywania tajnych rozkazów Stalina i składającą meldunki bezpośrednio tylko jemu. W przeciwieństwie do przeprowadzających dotąd aresztowania jednostek NKWD, Smiersz posiadał też specjalne uprawnienia, jak choćby sądownicze.
Oddziały Smiersza wchodziły na wyzwolone terytoria potajemnie i natychmiast podejmowały działania w drugiej linii formacji militarnych, zwykle operując na terenie pojedynczych frontów. Ich głównym zadaniem było poszukiwanie, kontrolowanie i aresztowanie wszystkich aktualnych i potencjalnych wrogów ZSRS lub komunizmu na terytorium, które właśnie zajęła Armia Czerwona. Oczywiście, wszystko to działo się bez poszanowania przedwojennego porządku prawnego poszczególnych państw oraz ogólnie przyjętych norm prawa międzynarodowego. Odbywało się to także bez udziału i, w większości przypadków, bez wiedzy lokalnych przywódców czy odpowiednich władz państwowych.
Aresztowania i deportacje
Tak jak to miało miejsce na Bałkanach, w Polsce i krajach bałtyckich, jednostki kontrwywiadu wojskowego pojawiły się od razu i na wyzwolonych terenach Czechosłowacji. Od dnia, kiedy Armia Czerwona przekroczyła wschodnie granice państwa (w jego przedwojennym kształcie), trwała niekończąca się seria aresztowań, aresztowań i deportacji ludności cywilnej do Związku Sowieckiego.
Na Rusi Podkarpackiej i Słowacji aresztowania były masowe – dziesiątki tysięcy ludzi zostało zatrzymanych i wywiezionych do pracy na rzecz zrujnowanej przez wojnę gospodarki sowieckiej (szacuje się, że na Rusi Podkarpackiej było to prawie 40 tys. osób, a w Słowacji 6 tys. – głównie Niemców i Węgrów, Słowaków było 2,5 tys.). Na ziemiach czeskich (Czechy, Morawy, Śląski Czeski) aresztowań było mniej, ale były dokładniej i wcześniej zaplanowane i ukierunkowane.

Już w marcu 1945 r. jednostki Smiersza i NKWD przeprowadziły pierwsze działania prewencyjne na Śląsku Czeskim – obszarze, którego duża część została anektowana przez Rzeszę Niemiecką wiosną 1939 r. (jako Okręg Sudecki). Miejscowa społeczność (większość mieszkańców była już obywatelami Rzeszy) łatwo mogła być oskarżona o działalność antysowiecką (głównie o kolaborację z Niemcami) przez sowieckie władze bezpieczeństwa, a następnie deportowana do Związku Sowieckiego. Oczywiście, tylko „najpoważniejsze” przypadki trafiały przed sowiecki sąd; pozostałe tysiące więźniów były kierowane do obozów pracy przymusowej bez żadnego wyroku.
Główna „nagroda” czekała na sowieckie tajne służby na stopniowo wyzwalanym terytorium Protektoratu Czech i Moraw. Oprócz popleczników niemieckich sił okupacyjnych i kolaborantów, byli tam także członkowie rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej emigracji, którzy znaleźli tymczasowe schronienie lub osiedli na stałe w Czechosłowacji w okresie międzywojennym. Obiektem zainteresowania sowieckich służb byli także członkowie czechosłowackiej elity politycznej z terenów Rusi Podkarpackiej, którzy po zajęciu tej ziemi przez Węgry w 1939 r. znaleźli tymczasowy azyl w Protektoracie Czech i Moraw. Również byli żołnierze Armii Czerwonej, których „winą” było to, że trafili do niewoli niemieckiej, nie mogli się uratować. Najgorszy los czekał oficerów i żołnierzy „zdradzieckiej” Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej. Nawet znacząca pomoc udzielona przez tę tzw. armię Własowa powstańcom praskim na początku tego zrywu nie była w stanie zmazać ich wcześniejszych „grzechów”, tzn. kolaboracji z Niemcami podejmowanej z zamiarem walki z reżimem stalinowskim.
W morawskich miastach Ostrawa, Ołomuniec i Brno odnotowano najpierw pojedyncze aresztowania wyselekcjonowanych osób. Były też udokumentowane przypadki, kiedy aresztowano ludzi na podstawie fałszywych donosów od lokalnej ludności, a nawet na chybił trafił, bez wyraźnego powodu.
Jednak, co logiczne, główna uwaga sowieckich tajnych służb koncentrowała się na Pradze, która była centrum działalności emigracji ze Wschodu w przedwojennej Czechosłowacji. Kiedy wieści o wybuchu Powstania Praskiego rozeszły się po mieście, do miasta szybko weszły jednostki kontrwywiadu. Pierwsze przypadki aresztowań prowadzonych w Pradze odnotowano już 11 maja, ale trwały one przez cały maj i czerwiec, nawet w soboty i niedziele.
W krótkim czasie w stolicy aresztowano kilkudziesięciu czołowych przedstawicieli rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej emigracji, wśród nich wysokiej rangi oficerów czechosłowackich sił zbrojnych, wykładowców akademickich i studentów, lekarzy, inżynierów, urzędników państwowych i administracji publicznej oraz przedsiębiorców. Wśród zatrzymanych byli także ci, którzy nigdy nie byli obywatelami ZSRS lub Rosji carskiej. Aresztowano też wielu polityków z Podkarpacia, jak również osoby narodowości czeskiej, które z różnych powodów nie spodobały się Armii Czerwonej lub stały się obiektem donosów sąsiadów.
Oczywiście, nie mamy dostępu do dokumentów o tajnych operacjach Smiersza w wyzwolonej Czechosłowacji. Jedynym znanym bezpośrednim ich świadectwem są wspomnienia Michaiła Mondicha (pod pseudonimem Nikolai Sinevirsky: Smerš – god ve straně vraga, 1948), który urodził się na Rusi Podkarpackiej i pod koniec wojny służył jako tłumacz w jednej z jednostek Smiersza. Opublikowana krótko po wojnie książka zawiera szczegółowy opis aresztowań i przesłuchań, których był świadkiem. Nie tylko zapiski z jego dziennika, ale też wspomnienia krewnych osób aresztowanych dowodzą, że metody aresztowań były bardzo wyrafinowane. W większości przypadków nie miały miejsca aresztowania w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Ofiary były wywabiane ze swoich domów lub miejsc pracy pod różnymi pretekstami (musiały coś przeczytać, przetłumaczyć, wyjaśnić lub wskazać drogę). Rodzinę zapewniano, że nie ma powodu do zmartwień, że to nie potrwa długo. W rzeczywistości trwało to co najmniej 10 długich lat, wiele osób nigdy nie wróciło, a ich los pozostaje nieznany.
Większość rosyjskich, ukraińskich i białoruskich emigrantów została „repatriowana” do ZSRS wkrótce po aresztowaniu; tam prowadzono przeciwko nim dokładniejsze śledztwa. Niektórzy nie byli w stanie wytrzymać próby, jaką było oczekiwanie na sprawę, i umierali w areszcie przed procesem. Ci zaś, którzy stanęli przed sądem, byli najczęściej oskarżani na podstawie osławionego artykułu 58 kodeksu karnego RFSRS (lub jego licznych modyfikacji w innych republikach sowieckich) o działalność antysowiecką lub kontrrewolucyjną i skazywani na wyroki od 8 do 25 lat w obozach Gułagu. Aresztowani byli również pozbawiani prawa do kontaktów z bliskimi i obejmowani zakazem korespondencji. Ich rodziny nie miały o nich żadnych wieści przez cały okres uwięzienia.
Choć większość aresztowań i wywózek (do 80%) została przeprowadzona w pierwszym roku po wojnie (zwłaszcza w maju i czerwcu 1945 r.), to trwały one aż do początku lat 50. XX w. Tyle że liczba aresztowań nie była już tak wysoka jak w 1945 r.
W 1946 r. zmieniła się metoda zatrzymań. W tym roku Smiersz został rozwiązany, a jego zadania w dużej mierze przejął III Zarząd Główny Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego ZSRS, którego siedziba dla Europy Wschodniej i Środkowej znajdowała się w Wiedniu. Uprawnienia tej wojskowej agencji kontrwywiadowczej były bardziej ograniczone niż te, które posiadał Smiersz (utraciła uprawnienia sądowe). Skala samowolnych aresztowań dokonywanych przez władze sowieckie zmniejszyła się (choć nie zaprzestano ich całkowicie), a osoby pozostające w kręgu zainteresowania Sowietów były im wydawane przez czechosłowackie władze na żądanie ambasady sowieckiej. Uzasadniano to zazwyczaj faktem, że są to jeńcy wojenni. W tej sprawie strona czechosłowacka, z powodu „wdzięczności” wobec Sowietów lub w obawie przed izolacją polityczną, przeważnie jedynie biernie obserwowała działania organów sowieckich i na ogół, z nielicznymi wyjątkami, nie stawiała żadnego oporu. Los tych obywateli Czechosłowacji, którzy zostali deportowani, mało interesował czechosłowackie władze, a jeśli już, to tylko w znaczeniu formalnym.
Po tym, jak komuniści przejęli władzę w państwie w lutym 1948 r., przekazywanie obywateli Czechosłowacji Sowietom odbywało się przy jawnej współpracy z władzami czechosłowackimi, w szczególności Czechosłowacką Służbą Bezpieczeństwa. Ostatnie przypadki miały miejsce na początku lat 50. XX w.


Liczby
Bardzo trudno jest (jeśli to w ogóle możliwe) określić precyzyjnie liczbę osób uprowadzonych przez władze sowieckie z Czechosłowacji i deportowanych do ZSRS po 1945 r. Powodów jest kilka. Problem stanowi już sama definicja terminu „deportowany”. Poza tym brakuje materiałów archiwalnych, a wartość tych, które są dostępne, jest niewielka; o wielu deportowanych są tylko fragmentaryczne informacje lub nie ma ich wcale. Uwzględniając konsekwentne odmowy władz rosyjskich co do udzielania podstawowych informacji na ten temat, nie ma co liczyć na zmianę tej sytuacji w przyszłości. Dysponujemy jedynie dawno opracowanymi statystykami, stopniowo uzupełnianymi o nowe dane, pochodzące głównie z ostatnio odtajnionych ukraińskich archiwów służb bezpieczeństwa.
Historyk Petr Čuka, wykorzystując materiały z lat 90. XX w., zidentyfikował 295 osób, które miały obywatelstwo czechosłowackie, na stałe mieszkały na terytorium dzisiejszej Republiki Czeskiej lub zostały porwane z tego terytorium. Spośród nich 188 osób było obywatelami Czechosłowacji, 42 posiadały tzw. paszporty nansenowskie (wydawane bezpaństwowcom), a cztery miały inne obywatelstwo; w przypadku pozostałych obywatelstwo nie zostało ustalone. Większość, bo 278 spośród tych osób, zostało zabranych z terytorium dzisiejszych Republiki Czeskiej, z czego 100 z samej Pragi.
Komitet „Oni byli prvni” („Oni byli pierwsi”), który skupia potomków Rosjan, Ukraińców i Białorusinów uprowadzonych z Czechosłowacji do ZSRS, opracował „częściowy spis” zawierający 237 nazwisk osób uprowadzonych, w którym zdecydowaną większość stanowią mężczyźni, kobiety są tylko trzy. Ponad połowa aresztowanych posiadała obywatelstwo czechosłowackie, 39 osób miało paszporty nansenowskie lub nie miało żadnego obywatelstwa. Większość z nich została aresztowana i „repatriowana” z terytorium dzisiejszych Czech. W ramach projektu „Czechosłowacy w Gułagu” prowadzonym w Instytucie Badań Reżimów Totalitarnych, dzięki wieloletniej współpracy z archiwami ukraińskimi i czeskimi udało się uzupełnić istniejące listy. Do tej pory zebrano nazwiska 424 ofiar, w tym 18 kobiet.
Powroty
Przez całe dziesięciolecia losy osób uprowadzonych do ZSRS często pozostawały nieznane ich rodzinom ani opinii publicznej; w niektórych przypadkach nie zostały odkryte do dziś. Wielu nie przetrwało trudnych warunków i zmarło w areszcie. Inni zakończyli życie w obozach Gulagu. Niektórzy, jak wspomniano wyżej, zniknęli bez śladu, a ich los wciąż pozostaje nieznany.
Tylko kilkudziesięciu osobom pozwolono wrócić do Czechosłowacji, głównie w ciągu pierwszych trzech lat po śmierci Stalina, czyli w latach 1953–1956. Jednak odnotowano takie przypadki także w późniejszym czasie. Z 237 osób wymienionych w „częściowym spisie” ok. 60 powróciło. Vladimír Bystrov informował ostatnio, że ok. 20 spośród nich wróciło już jesienią 1945 r. z obozu NKWD w Raciborzu na Śląsku (po wojnie było to terytorium Polski), zaś kilka kolejnych w roku 1950, z obozów tymczasowych w sowieckiej strefie okupacyjnej w Niemczech. Kolejnych 70 osób powróciło w połowie lat 50.
Wszyscy, którzy wrócili do Czechosłowacji, powrócili jako obywatele czechosłowaccy (posiadali już dokument poświadczający obywatelstwo lub mieli go otrzymać wcześniej czy później). Niezależnie od przyczyn powojennych represji, które ich dotknęły, zgodnie z zapisami przedwojennego prawa czechosłowackiego jak i międzynarodowego nie podlegali jurysdykcji władz sowieckich. Nie ma więc wątpliwości, że było to bezprecedensowe nadużycie władzy ze strony zwycięskiej siły. Jednak takie działania były tylko delikatną zapowiedzią sowieckich ambicji dotyczących Europy Środkowej i Wschodniej w kolejnych latach.
Dr Jan Dvořák, Instytut Badania Reżimów Totalitarnych Praga (Czechy)
Tłumaczenie z jęz. angielskiego Anna Pyżewska


