
Druga wojna polska
Do roku 1810 pozycja polityczna i militarna Francji w Europie była niepodważalna. Jedyną rysą na tej imperialnej panoramie była wciąż toczona wojna przeciwko Wielkiej Brytanii, a najważniejszym teatrem działań wojennych obu stron był wówczas Półwysep Iberyjski. Jednak Napoleon Bonaparte, cesarz Francuzów, uważał, że jedynym sposobem na pokonanie Brytyjczyków jest całkowita blokada handlowa Wysp. Trwająca już od 1806 roku nie była jednak w stanie złamać brytyjskiego oporu, nawet po przystąpieniu do blokady Rosji. Oczywiście, uczestnicy tej blokady nie przystępowali do niej z własnej woli, a byli przymuszani do tego pod groźbą wojny przez Francję. Szczególnie niezadowolony z tego stanu rzeczy był rosyjski car Aleksander I, którego pozycja w Europie była słabsza niż Napoleona. W roku 1810 Rosjanie wyłamali się z blokady kontynentalnej, a ponadto zaczęli przygotowywać plany antyfrancuskiej ofensywy. Napoleon przekonany o konieczności wzmacniania blokady nie miał zamiaru czekać. 24 czerwca 1812 roku licząca 600 tys. żołnierzy międzynarodowa armia cesarza Francuzów przekroczyła Niemen i ruszyła na wschód. Dwa dni wcześniej w wydanej do wojsk odezwie Napoleon stwierdzał:
Żołnierze,
Rozpoczęła się druga wojna polska. Pierwsza skończyła się we Frydlandzie i Tylży. W Tylży Rosja zaprzysięgła Francji wieczny sojusz i wojnę Anglii. Dziś gwałci swe przysięgi. Nie dała nam żadnego wytłumaczenia swego dziwnego zachowania, tak, że orły francuskie, polegając na zachowaniu tajemnicy przez naszych sprzymierzeńców, zmuszone zostały do przekroczenia Renu.
Rosją targa fatum, jej przeznaczenia powinny się wypełnić. Czy uważa ona nas za degeneratów? Czyż nie jesteśmy bardziej żołnierzami spod Austerlitz? Postawiła nas pomiędzy hańbą a wojną: wybór nie powinien budzić wątpliwości, maszerujmy więc – naprzód!
Przeszliśmy Niemen, przenosząc wojnę na jej terytorium. Druga wojna polska, tak jak pierwsza będzie chwalebna dla wojsk francuskich. Traktat pokojowy, który podpiszemy, zagwarantuje nam, że położy kres temu zarozumiałemu wpływowi, jaki Rosja od pięćdziesięciu lat wywiera na bieg spraw europejskich.
Nic więc dziwnego, że wśród oddziałów wyruszających z Prus Wschodnich i Księstwa Warszawskiego na Rosję znalazło się aż 90 tysięcy Polaków (wszystkich mieszkańców Księstwa Warszawskiego było jedynie ok. 4,3 mln). To też polskie oddziały okazały się być najwytrwalszymi i najwierniejszymi wobec Napoleona i wytrwały przy jego boku do samego końca. Ale wróćmy do początków tej wojny…
Na Moskwę, brateńku!
Pierwszy ruch Napoleona doprowadził do zajęcia Wilna. W tym czasie, w pierwszych dniach i tygodniach działań wojennych rosyjscy dowódcy nie potrafili dojść do porozumienia w kwestii strategii i taktyki działań – stoczyć walną bitwę z wojskami Napoleona czy opóźniać marsz Francuzów i dążyć do ich wyniszczenia poprzez tzw. „taktykę spalonej ziemi”. Ostatecznie wygrała druga z opcji, opracowana przez marszałka Michaiła Barclay de Tolly’ego, a wprowadzona w życie przez jego następcę na stanowisku dowódcy rosyjskiej armii – marszałka Michaiła Kutuzowa.
Tymczasem Wielka Armia Napoleona parła na wschód. Pod koniec lipca zajęła Witebsk, a trzy tygodnie później Smoleńsk. Ostatnim przystankiem przed Moskwą było Borodino, gdzie doszło ostatecznie do wielkiej bitwy pomiędzy obiema stronami. Naprzeciwko siebie stanęło aż 250 tysięcy żołnierzy, spośród których zginęło ok. 80 tysięcy. Zwycięsko z tego starcia wyszli Francuzi, ale nie był to sukces, którego oczekiwali. Jednym z głównych założeń wojsk francuskich było rozbicie armii rosyjskiej. Tymczasem, pokonane wojska rosyjskie zdołały wycofać się z pola bitwy. Napoleon nie zezwolił na wysłanie do boju swojej Gwardii, obawiając się jej straty i przekreślając tym samym szansę na całkowite rozbicie przeciwnika. Niemniej, droga na Moskwę została otwarta.
Cicho wszędzie, głucho wszędzie…
14 września 1812 roku, po niespełna 3 miesiącach kampanii wojennej, Napoleon wkroczył do Moskwy (dla porównania Wehrmacht w 1941 roku dotarł na przedpola Moskwy po ok. 5 miesiącach walk). Tylko co to za Moskwa?
Rosjanie opuścili miasto bez walki. Wraz z wojskiem ewakuowali mieszkańców i, co gorsza, zapasy żywności. Z punktu widzenia Napoleona musiało wyglądac to kiepsko, prawda? A to nie koniec. 14 września w Moskwie zaczęły wybuchać pożary, liczne i wielkie. Jaka była ich przyczyna? Wersje są różne. Jedna mówi, że to sprawka rosyjskich wojsk, które wycofując się na wschód wzięły sobie „taktykę spalonej ziemi” naprawdę mocno do serca. Inna teoria wspomina o rosyjskich dywersantach, a jeszcze inna, że odpowiedzialne były wojska francuskie, które po zajęciu miasta przystąpiły do jego grabieży i niszczenia. Na pewno, niezależnie od przyczyny lub przyczyn, był to czynnik jeszcze bardziej utrudniający wojskom Napoleona pobyt w Moskwie. Tym bardziej, że początek jesieni w Rosji, a we Francji, to dwa zupełnie różne światy. Niesprzyjające warunki atmosferyczne szybko dały się we znaki Francuzom, a przecież miało być jeszcze gorzej… Napoleon miał nadzieję, na rosyjską kapitulację, ale słane do cara propozycje nie spotkały się z żadną odpowiedzią.
Po nieco ponad miesiącu, 18 października 1812 roku, Napoleon zarządził odwrót na Smoleńsk. Wielka Armia opuściła Moskwę i ruszyła na zachód…Zima, kozacy, partyzanci – Grande Armée przestała istnieć…
Sukces czy niekoniecznie?
W przeróżnych publikacjach popularnonaukowych można spotkać się z opinią, iż zdobycie Moskwy przez Napoleona było sukcesem jego wojsk. Tylko czy na pewno?
Czy Napoleon naprawdę „zdobył” Moskwę? Jego wojska raczej do niej po prostu wkroczyły, bez walki. Oczywiście, należy pamiętać o bitwie pod Borodino, w której duże straty przyniosły zwycięstwo, a to natomiast otworzyło drogę na Moskwę. Jednak miasto samo w sobie nie było bronione.
Po drugie, marsz Napoleona na Moskwę jest często porównywany z jej zajęciem przez wojska Rzeczpospolitej w 1610 roku lub walkami z 1941 roku. Jednak obie te sytuacje zasadniczo różniły się od działań Napoleona. Dlaczego? Otóż, zarówno w 1610 jak i w 1941 roku Moskwa pełniła rolę stolicy Rosji/Związku Sowieckiego. W 1812 roku stolicą był Petersburg (Moskwa była jednak traktowana jako historyczna stolica carów).
I ostatnia kwestia – czas pobytu w Moskwie. Miesiąc nie wydaje się być długim okresem. To raczej chwilowe stacjonowanie w mieście. Ale z drugiej strony, Napoleon zarządził odwrót bez przymusu militarnego, tzn. nie zmusiły go do tego prowadzone przez Rosjan działania zbrojne. Kto wie, co działoby się potem, gdyby Napoleon postanowił przezimować w zajętym mieście. Miesięczny pobyt to więc okres niedługi, ale warto zauważyć, że taka była decyzja samego cesarza Francuzów.
Jednak rok 1812 pokazał, że to co stanowi rzeczywistą siłę rosyjskiej obrony, to nie samo wojsko. To przede wszystkim klimat i wielkość terytorium.
P.B


