Sergiusz Leończyk
Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej, 18 marca 1921 r. w Rydze został podpisany traktat pokojowy między Polską a Rosją i Ukrainą. Wśród ustaleń tego traktatu znalazły się też punkty dotyczące akcji repatriacyjnej polskiej ludności z Rosji, Ukrainy oraz Białorusi do niepodległej Polski. Repatriacja ta trwała oficjalnie od 1921 r. do czerwca 1924 r., jednak ostatni repatrianci przybywali do Polski nawet w 1925 r. Niestety, nie wszyscy mogli skorzystać z prawa do powrotu do swojej historycznej ojczyzny.

Nie wszyscy mogli wyjechać
Do części Polaków wiadomość o repatriacji po prostu nie dotarła. Dotyczyło to zwłaszcza mieszkańców wiosek polskich oddalonych od większych ośrodków, o czym świadczą relacje ich dzisiejszych potomków. Część Polaków nie skorzystała z repatriacji z powodu choroby któregoś z członków rodziny lub ich niechęci do wyjazdu (dotyczyło to zwłaszcza małżeństw mieszanych). Zdarzały się przypadki, kiedy władze bolszewickie nie dawały pozwolenia na wyjazd. Świadczy o tym np. rozporządzenie Oddziału Zarządzania Jenisejskiego Gubernialnego Komitetu Wykonawczego z 26 marca 1921 r., na mocy którego wszyscy miejscowi Polacy musieli zarejestrować się do repatriacji, ale jeden z punktów tego dokumentu głosił: „(…) zarejestrowani mają prawo do wyjazdu tylko wskutek każdorazowego pozwolenia Oddziału Zarządzania Jenisejskiego Gubernialnego Komitetu Wykonawczego”. W przypadku repatriacji do Polski, Łotwy, Estonii i Litwy tamtejsze władze uważały, że „równoczesny odjazd wykwalifikowanych pracowników jest niepożądany, bo w warunkach dotkliwego braku siły roboczej hamuje rozwój przemysłu na Syberii”.
Dobrowolnie na Syberii zostawali przeważnie Polacy, którzy mieli dobrą pracę, stanowisko oraz ideowe (krytyczne – dop. red.) podejście do życia w „burżuazyjnej” Polsce. Szczególnie dotyczyło to byłych zesłańców politycznych z przełomu XIX i XX w. (działaczy ruchów socjalistycznych i pokrewnych – dop. red.). Władze prowadziły także wśród Polaków agitację ideologiczną, co nieraz skutecznie zniechęcało ich do wyjazdu. Polscy chłopi często uświadamiali sobie, że z ojczyzny wyjechali dobrowolnie, że na Syberii mają ziemię, wybudowali tam domy, że w Polsce nikt na nich nie czeka.
Co czekało Polaków pozostających na Syberii? Czy mieli możliwości zachowania języka ojczystego i polskich tradycji?

archiwum cyfrowego Autora
„Korenizacja” czyli jak z Polaków zrobić komunistów
Wraz z wprowadzeniem w Rosji Sowieckiej na wiosnę 1921 r. nowej polityki gospodarczej (tzw. NEP), zaszły wielkie zmiany w funkcjonowaniu władz państwowych, tak w centrum, jak i na peryferiach. Nowa polityka gospodarcza władz współgrała z liberalizmem w kwestii narodowościowej. Proklamowana w latach 20. polityka tzw. korenizacji miała na celu wciągnięcie mniejszości narodowych w orbitę działalności społeczno-politycznej, a tym samym unarodowienie aparatu państwowego, partyjnego i społecznego, poprzez wprowadzenie ich macierzystego języka jako oficjalnego.
Walka z analfabetyzmem przyczyniała do powstania szkół narodowych. Przy wdrażaniu programów nauczania języków ojczystych, mniejszości narodowe żyjące na Syberii zostały podzielone na „rdzenne miejscowe” i „zachodnie”. Do tych drugich zaliczano Polaków, Łotyszy, Litwinów, Niemców, Finów, Ukraińców i Białorusinów.
W sprawozdaniu Polskiego Biura Narodowego Komitetu Oświaty (Narkomprosu) z 1924 r. stwierdzono, że większość ludności polskiej na terenie Syberii zamieszkuje wioski ponieważ, w odróżnieniu od Polaków zamieszkujących syberyjskie miasta, w mniejszym stopniu skorzystała ona z repatriacji do Polski. Podkreślano, że jest ona w mniejszym stopniu przygotowana do życia w nowej rzeczywistości socjalistycznej i przeszkadzają jej w tym przede wszystkim księża i instytucje kościelne. Władzom lokalnym zalecano, aby zwracały szczególną uwagę na zakładanie we wsiach zamieszkałych przez Polaków szkół narodowościowych.
Polskie szkoły na Syberii

Najwięcej polskich szkół, zarówno pierwszego, jak i drugiego stopnia, było w Tomsku i guberni tomskiej. W aktach archiwum w Tomsku kilkakrotnie spotykamy nazwisko nauczycielki języka polskiego Marii Czajkowskiej. Miała ona reprezentować Polaków z guberni tomskiej na I Ogólnorosyjskim Zjeździe Pracowników Polskiej Oświaty w Moskwie, który odbył się w dniach 29 grudnia 1923 – 1 stycznia 1924 r. z udziałem kilkudziesięciu delegatów – nauczycieli i działaczy polonijnych. Oprócz niej, Syberię mieli reprezentować przedstawiciele z Nowonikołajewska i Jekaterynburga. Jednak Czajkowska nie mogła pojechać do Moskwy, ponieważ przebywała w głębi guberni. Pracowała w kilku polskich szkołach, które zostały otwarte w Połozowie, Białymstoku, Malinówce, Akimo-Aninskoje, Woskriesienskoje, Borkowskim oraz we wsi Wilenka. Ogółem naukę w języku polskim w roku szkolnym 1923/24 pobierało w tych szkołach 504 uczniów. W tym czasie, według danych statystycznych, gubernię tomską zamieszkiwało 11 234 Polaków. Oprócz szkół wiejskich otwierano punkty do walki z analfabetyzmem, biblioteki czy tak zwane „izby-czytelnie” oraz specjalne objazdowo-agitacyjne teatry polskie.
„Kukułeczka kuka”
Na początku lat 20. XX w. szkolnictwu polskiemu na Syberii z pomocą przychodziły polskie konsulaty. Pomoc ta polegała zwłaszcza na dostarczaniu do szkół niezbędnej literatury i podręczników. Jednak władze sowieckie nieprzychylnie patrzyły na taką pomoc, chociaż potrzeby były bardzo duże. Rozwiązanie problemu braku kadry pedagogicznej władze wydziału narodowościowego w Krasnojarsku widziały w zaproszeniu z Polski „nauczyciela-komunisty”. Pomimo tych starań, w roku 1927 w okręgu tomskim żaden z nauczycieli w szkołach polskich pierwszego stopnia nie miał wyższego wykształcenia. Brakowało podręczników i polskojęzycznej literatury. W szkole we wsi Białystok w roku 1925 znajdowała się polska biblioteka, licząca 96 książek w języku polskim. Wśród nich znajdowały się podręczniki oraz przetłumaczone na polski dzieła Lenina i Dzierżyńskiego. Natomiast brakowało tytułów polskiej literatury XIX w. Zachowały się ciekawe wspomnienia o nauczaniu języka polskiego we wsi Despotzinowka w obwodzie omskim. Według mieszkańców tej wsi pracujący tam nauczyciel z Polski, oprócz nauczania języka polskiego, wieczorami uczył dzieci polskich piosenek ludowych, np. piosenki „Kukułeczka kuka”.
W 1926 r. na terenie ZSRS, według spisu ludności, pozostawało 782 300 Polaków, a z nich 204 tysiące na terenie Federacji Rosyjskiej.
Gdzie słynne Antuszki i Sianożatki?

W 1927 r. w miastach Syberii Zachodniej urządzane były imprezy z okazji 10-lecia władzy sowieckiej, podczas których organizowano tzw. jarmarki i zapraszano na nie przedstawicieli różnych narodowości ze wsi syberyjskich. Polacy również licznie brali udział w tych jarmarkach, a zachowane sprawozdania dokumentują czym wyróżniało się społeczeństwo wiejskie Polaków na Syberii Zachodniej. Prezentowali przede wszystkim wyroby rzemieślnicze – pojazdy konne, tarantasy, wyroby bednarzy i hafciarek, wyszywane obrusy, koszule oraz dania kuchni polskiej, a także piwo. Na scenach tańczono w polskich strojach ludowych i śpiewano polskie piosenki. Relacje te świadczą o aktywnym życiu polonijnym na Syberii Zachodniej w tym czasie.
Z drugiej strony ciekawe spostrzeżenie ma temat zanikania polskości na Syberii w tych latach możemy spotkać u Wacława Sieroszewskiego, który napisał w 1928 roku, że z polskości syberyjskich chłopów pozostały jedynie drobne ślady:
Słynne wsie: Antuszki, Sianożatki, Terteż w guberni orenburskiej, osady polskie w guberni tobolskiej w powiatach iszymskim i tatarskim, w guberniach omskiej, tomskiej, jenisejskiej – zginęły bez śladu w morzu rosyjskim. Prócz świtki, czapki rogatej i lepszej uprawy roli – nic nie zostało z ich polskości.
Generalnie trudno mówić o dobrych kontaktach rządu polskiego z Polonią sowiecką, ale na pewno można mówić o pierwszym pogorszeniu tych stosunków przy okazji udziału delegatów Polonii w I Zjeździe Polaków z Zagranicy, który odbył się w dniach 14–21 lipca 1929 r. w Warszawie. Polonijnym delegatom przydzielono wówczas zaledwie 14 miejsc, co skutkowało głosami oburzenia z ich strony. Komitet organizacyjny Zjazdu niewątpliwie obawiał się, że delegaci z sowieckiej Rosji będą prowadzili intensywną propagandę podczas Zjazdu i że ich decyzje będą sterowane przez partię komunistyczną.
Pomawiać Ojczyzny nie przystoi
Wcześniej, na początku lipca 1929 r. odbyły się konkurencyjne, organizowane przez Sowietów, zjazdy organizacji polonijnych na sowieckiej Ukrainie, Białorusi i w Rosji. Wśród polskich delegatów z Rosji liczni byli przedstawiciele z Leningradu, Nowosybirska, Tomska, Omska oraz wielu innych miast i wsi. Ponadto konsulaty polskie na terenie ZSRS dwukrotnie odmówiły wydania wiz wjazdowych delegatom na Zjazd, co wywołało masę protestów ze strony Polaków w Rosji. W Leningradzie i wielu innych miastach Rosji organizacje polonijne przeprowadziły z inicjatywy władz masowe mityngi. W wiosce Białystok, na zebraniu z okazji święta 1 maja, odczytano rezolucję, w której informowano „O niedopuszczeniu naszych delegatów na warszawski Zjazd, na którym będą omawiane kwestie wojny i agitacji przeciwko ZSSR”. Członkowie zebrania stwierdzili, że decyzja ta jest „haniebna i pokazuje ignorancję ze strony angielskiego szczenięcia – pańskiej Polski”. Na takie stanowisko zareagował nauczyciel polskiej szkoły P. Symanowicz: Towarzysze, nie możemy tego przyjąć w żaden sposób, bo idziemy wtedy przeciw swojej Ojczyźnie – Polsce. Pomawiać ją takimi oszczerstwami nie przystoi. Wyrażam swój przeciw. Władze szybko zareagowały na to wystąpienie, określając go mianem kontrrewolucjonisty i usuwając z posady.

Tragiczny w skutkach zwrot
Na początku lat 30. XX w. nastąpił tragiczny w skutkach zwrot, bowiem oświata w Związku Sowieckim została zunifikowana. Od 1935 r. język rosyjski stał się obowiązkowy we wszystkich szkołach. Stosunkowo liberalna polityka rządu w sprawie kwestii narodowej była realizowana jedynie do końca lat 20. Przyspieszona industrializacja, a w szczególności przymusowa kolektywizacja (1929–1934) pociągnęły za sobą wiele ofiar wśród syberyjskich Polaków.
W wyniku zorganizowania kołchozów zlikwidowane zostały małe wsie i chutory, uważane przez władze jako pozostałości prywatnej, kapitalistycznej własności. Polskie chutory szczególnie liczne były w obwodzie omskim i okręgu tomskim. W 1929 r. zaczęto wysiedlać z nich Polaków do większych wsi rosyjskich, a ich ziemie przekazywać do nowo powstałych kołchozów.
W raporcie z 15 lutego 1930 r. zastępca przedstawiciela OGPU w Kraju Syberyjskim informował Moskwę, że wśród Polaków na Syberii widoczne są tendencje do emigracji. Polacy coraz częściej dopytywali o możliwość emigracji do Polski, ponieważ większość nie zgadzała się na pracę w nowo utworzonych kołchozach narodowościowych. Grupa chłopów spod Nowosybirska wyruszyła latem 1930 r. do poselstwa polskiego w Moskwie z prośbą od mieszkańców kilku wsi o możliwość powrotu do Polski. Jednak bezradni dyplomaci mogli im jedynie zaproponować niewielką pomoc pieniężną.
Polak: kułak, wyzyskiwacz…
W aktach Archiwum w Minusińsku znajdują się dokumenty potwierdzające naciski władz sowieckich na zamożnych chłopów polskich. Na przykład o Albercie Wojciechowskim, zamieszkałym we wsi Stroganowka w okręgu minusińskim w Kraju Wschodnio-Syberyjskim (liczącej jeszcze w 1926 r. 113 gospodarstw polskich, w których mieszkało 573 Polaków) napisano w 1933 r.: „Polak, kułak, 50 lat. Został pozbawiony praw wyborczych, ponieważ był wyzyskiwaczem. Miał zakład galanterii skórzanej, gdzie wykorzystywał pracę 20 najemnych osób. Pozbawiony praw wyborczych w 1930 r. przez stroganowską radę wioski”.
W wiosce Polski Wysiełok w okręgu minusińskim w 1931 r. założono pierwszy polski kołchoz, który nazwano: „Ogólna praca”, następnie zmieniono na „Progres”, by ostatecznie nadać mu nazwę „Stalinowska droga”. W 1933 r. władze Kraju Zachodnio-Syberyjskiego raportowały, że wszędzie już zostały zorganizowane kołchozy. Jednak były także wyjątki. Mieszkańców wsi Białystok zmuszono do założenia kołchozu. Jednak powstał dopiero w 1935 r. po aresztowaniu przez OGPU 7 mieszkańców wioski. Kołchozowi nadano polską nazwę „Czerwony Sztandar” .
Agresja „faszyzmu polskiego”
Kontakty Polaków – obywateli sowieckich – z konsulatem polskim były dla nich niebezpieczne: często osoby ubiegające się o pomoc w polskich placówkach dyplomatycznych traktowane były przez OGPU-NKWD jako szpiedzy.
Szczególne nasilenie represji wobec obywateli narodowości polskiej rozpoczęło się w styczniu 1934 r., po podpisaniu polsko-niemieckiego układu o niestosowaniu przemocy. W ZSRS ponownie ożyła histeryczna kampania prasowa podobna do kampanii z okresu wojny polsko-sowieckiej. Gazety, radio, teatr, kino, a nawet literatura piękna przekonywały ludność o rosnącym zagrożeniu militarnym ze strony Polski i o nieuniknionej agresji „faszyzmu polskiego” przeciwko „ojczyźnie światowego proletariatu”. Wszystko to powodowało, że bycie Polakiem w Związku Sowieckim w drugiej połowie lat 30. oznaczało bycie człowiekiem drugiej kategorii. Na Syberii zaczęło się prześladowanie tyсh, którzy walczyli w V Syberyjskiej Dywizji Strzelców Polskich. Represje dotknęły przede wszystkim chłopów i ich dorosłych już dzieci. Poważnym ciosem wymierzonym w Polaków było prześladowanie wiernych i duchowieństwa rzymskokatolickiego.
Walka z religią

Walka z religią rozpoczęła się już w 1918 r. Zapoczątkował ją dekret „O rozdziale Kościoła i państwa”, wydany 23 stycznia. Jego praktycznym efektem było masowe zamykanie kościołów oraz prześladowania duchownych i wiernych. Zgodnie z art. 65 Konstytucji RSFSR z 1918 r., wszyscy księża zostali pozbawieni praw politycznych, z prawem wyborczym włącznie. Zabroniono nauczania religii nie tylko w szkołach, ale także domowego wychowania dzieci przez rodziców w duchu religijnym.
Na przykładzie wsi Białystok można prześledzić jak nowa władza zmieniała priorytety. Polityka wyznaniowa caratu dawała możliwość wyznawania katolicyzmu w ograniczonym względzie, ale przynajmniej bez zagrożenia życia, umożliwiając również tworzenie pewnych organizacji narodowościowych, religijnych i kulturalnych. Władze bolszewickie natomiast prowadziły politykę bezwzględnej walki z religią, zarówno z Cerkwią prawosławną, jak i Kościołem katolickim. Przykładem tej walki było rozstrzelanie w guberni tomskiej w styczniu 1921 r. dwóch księży: prawosławnego Bielawskiego i katolickiego Grabowskiego, aby zapobiec wpływowi „agitacji wśród mas ociemniałych przeciwko władzy robotniczo-chłopskiej”. Ponadto dom księdza w Białymstoku zamieniono na szkołę, aby zaspokoić kulturalno-oświatowe potrzeby Polaków. Nie zważając na istniejące problemy, kościoły w Białymstoku i innych polskich wsiach na Syberii były otwarte do początku lat 30. – ostatni ślub w kościele w Białymstoku odbył się w lutym 1929 r., natomiast w 1934 r. zabrano siłą kościelne dzwony.

Księży rozstrzelać
W 1931 roku oskarżono o działalność kontrrewolucyjną i osadzono w łagrze administratora Wikariatu Apostolskiego Syberii Zachodniej ks. Juliana Grońskiego. Zastąpił go ks. Hieronim Cerpento. Podczas swej posługi niejednokrotnie był więziony. 24 czerwca 1936 r. Wojenny Trybunał Syberyjskiego Okręgu Wojskowego w Krasnojarsku skazał go na 10 lat więzienia. W akcie oskarżenia napisano, że przy kościele organizował kontrrewolucyjne grupy i aktywnie prowadził robotę szpiegowską na korzyść wywiadu polskiego. Po tym jak rozpętano akcję przeciwko rzekomej POW, również księdzu zarzucono przynależność do tej organizacji. W styczniu 1938 roku ks. Hieronim Cerpento został skazany na śmierć przez rozstrzelanie za związek z polskim sztabem generalnym i Watykanem oraz za to, że przez szereg lat prowadził kontrrewolucyjną powstańczą działalność w polskich koloniach na Syberii. Wraz z ks. Cerpento aresztowano w Krasnojarsku grupę parafian i także ich skazano na karę śmierci. Wyrok wykonano 18 stycznia 1938 r.
Wśród ofiar „czystek narodowościowych” byli również i działacze polonijni, nauczyciele języka polskiego i polscy komuniści, o czym świadczą zachowane do dziś liczne akta archiwum w Krasnojarsku.
Masowe represje

Masowe represje prowadzone w ramach tzw. Polskiej operacji NKWD położyły kres krótkiego okresu ożywiania w ramach eksperymentu sowieckiego polonijnego życia na Syberii w latach 1918–1935. Jak słusznie zauważył badacz tego okresu Mikołaj Iwanow: (…) nowa władza jak również polscy komuniści w Kraju Rad zdecydowali się na dość przezorny, a zarazem przenikliwy sposób neutralizowania wewnętrznej lojalności Polaków wobec II Rzeczypospolitej. Zamiast gnębienia wszystkiego co polskie, wybrano powszechne utrwalanie polskości, ale na innej płaszczyźnie świadomościowej. Jednak ten plan nie udał się zarówno na terenie Ukrainy Sowieckiej, gdzie powstała tzw. Marchlewszczyzna, ani na terenie Białorusi Sowieckiej, gdzie powstawała tzw. Dzierżyńszczyzna oraz na terenie Rosji i na Syberii. Odpowiedzią władz stały masowe represje.
Sergiusz Leończyk jest profesorem Uniwersytetu w Siedlcach.
Śródtytuły w tekście pochodzą od redakcji.


