14 września 1812 roku, po niespełna 3 miesiącach kampanii wojennej, Napoleon wkroczył do Moskwy (dla porównania Wehrmacht w 1941 roku dotarł na przedpola Moskwy po ok. 5 miesiącach walk). Tylko co to za Moskwa?
Rosjanie opuścili miasto bez walki. Wraz z wojskiem ewakuowali mieszkańców i, co gorsza, zapasy żywności. Z punktu widzenia Napoleona musiało wyglądac to kiepsko, prawda? A to nie koniec. 14 września w Moskwie zaczęły wybuchać pożary, liczne i wielkie. Jaka była ich przyczyna? Wersje są różne. Jedna mówi, że to sprawka rosyjskich wojsk, które wycofując się na wschód wzięły sobie „taktykę spalonej ziemi” naprawdę mocno do serca. Inna teoria wspomina o rosyjskich dywersantach, a jeszcze inna, że odpowiedzialne były wojska francuskie, które po zajęciu miasta przystąpiły do jego grabieży i niszczenia. Na pewno, niezależnie od przyczyny lub przyczyn, był to czynnik jeszcze bardziej utrudniający wojskom Napoleona pobyt w Moskwie. Tym bardziej, że początek jesieni w Rosji, a we Francji, to dwa zupełnie różne światy. Niesprzyjające warunki atmosferyczne szybko dały się we znaki Francuzom, a przecież miało być jeszcze gorzej… Napoleon miał nadzieję, na rosyjską kapitulację, ale słane do cara propozycje nie spotkały się z żadną odpowiedzią.
Po nieco ponad miesiącu, 18 października 1812 roku, Napoleon zarządził odwrót na Smoleńsk. Wielka Armia opuściła Moskwę i ruszyła na zachód…Zima, kozacy, partyzanci – Grande Armée przestała istnieć…












